Może to przez pogodę, może to przez powrót do smętnych kawałków - nie wiem. Mam kryzys....
Nie tylko ja. Anja O. też. [polecam felieton z "Teraz ROCK nr. 93]. W jej przypadku to deprecha. Zastanówmy się. Nie mam energii, nie chce mi się rano wstać. Najchętniej zamknął bym drzwi i słuchał muzyki. Depresja, załamka, rozwalenie wewnętrzne? Może to przez te piosenki? Nie to nie one. Muzyka jest lekarstwem. Pozwala zapomnieć. Pozwala na relaks, pozwala uciec wgłąb siebie. Przemyśleć problemy, od których nie można uciec. Znaleźć rozwiązanie. Inspirację do działania.
Może to jednak przez stres, obowiązki. Przecież "ja" nie mogę mieć gorszych dni. Wszyscy mogą tylko nie "ja". Ja jestem tym, który wyciąga innych. Nie pozwala na robienie głupot. To ja jestem kurwa ten odpowiedzialny, racjonalny. JA! Solidny, zorganizowany, przygotowany....też ma doła.
Co będzie? Nic. Przejdzie i nikt nawet nie zauważy, że coś było nie tak. Trzeba się w końcu ruszyć! Tylko czy jest warto? Przekonamy się co przyniesie czas....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz