sobota, 18 grudnia 2010

Przechodzimy w nową erę

Cieszę się jak dziecko! Nareszcie mam notebook ;) Niby nic wielkiego, a sprawia tyle radości! Jest srebrny, błyszczący jednym słowem ZAJEBISTY. Musi taki być skoro przez niego zostałem bankrutem. Przy dobrych wiatrach za pare miesięcy uda mi się przywrócić poprzedni stan konta ;)

niedziela, 7 listopada 2010

Dołek mały, ale jednak

Może to przez pogodę, może to przez powrót do smętnych kawałków - nie wiem. Mam kryzys....
Nie tylko ja. Anja O. też. [polecam felieton z "Teraz ROCK nr. 93]. W jej przypadku to deprecha. Zastanówmy się. Nie mam energii, nie chce mi się rano wstać. Najchętniej zamknął bym drzwi i słuchał muzyki. Depresja, załamka, rozwalenie wewnętrzne? Może to przez te piosenki? Nie to nie one. Muzyka jest lekarstwem. Pozwala zapomnieć. Pozwala na relaks, pozwala uciec wgłąb siebie. Przemyśleć problemy, od których nie można uciec. Znaleźć rozwiązanie. Inspirację do działania.
Może to jednak przez stres, obowiązki. Przecież "ja" nie mogę mieć gorszych dni. Wszyscy mogą tylko nie "ja". Ja jestem tym, który wyciąga innych. Nie pozwala na robienie głupot. To ja jestem kurwa ten odpowiedzialny, racjonalny. JA! Solidny, zorganizowany, przygotowany....też ma doła.

Co będzie? Nic. Przejdzie i nikt nawet nie zauważy, że coś było nie tak. Trzeba się w końcu ruszyć! Tylko czy jest warto? Przekonamy się co przyniesie czas....


niedziela, 26 września 2010

Na razie tyle

Szkoda, wielka szkoda, ale co poradzić? Siła wyższa. Każdy wiedział, że ten dzień kiedyś nadejdzie. Tylko, dlaczego tak szybko? Cóż to już nie moja wina. Mam nadzieje, że taka wymuszona przerwa nie będzie trwać długo a przynajmniej niech czas szybko leci.

Cały dzień na wysokich obrotach. Potrzebna jest chwila relaksu, dobrej zabawy. Człowiek powinien mieć prawo do regeneracji akumulatorów z pozytywną energią. Ta energia się przydaje i to często. Będę musiał znaleźć lub wymyślić tymczasowy substytut.

Będę też musiał przetrwać zimę. Za parenaście tygodni kończy się kolejny sezon F1.

środa, 8 września 2010

Ponownie u władzy

A więc stało się i ponownie jestem przewodniczącym. W sumie to i tak bez różnicy i tak musiałbym wszystko załatwiać. Kurczę czasami myślę, że to, co inni postrzegają u mnie jako zaletę ja dostrzegam jako wadę. Tak jest, z wszelakopojętą organizacją. Jak to mówią "Ty Marcin potrafisz załatwić wszystko". No okey potrafię. Wiem gdzie trzeba [lub należy] uderzać, aby przyśpieszyć sprawę. To tyle, jeśli chodzi o sens mojej władzy.


Prawda jednak jest zupełnie inna. Bardziej przyziemna. Wszyscy mają głęboko w dupie to, co się dzieje w szkole. Widocznie jestem jedyną osobą poczuwającą się do minimum odpowiedzialności za sprawy klasowe. Opcje są dwie albo ktoś to załatwi [czyt. Ja] albo nikt. Przez 4 lata nazbierało się trochę kontaktów i teraz trzeba je wykorzystać

niedziela, 29 sierpnia 2010

Skrajności

Tym razem zainspirowały mnie dwa seriale, czyli House [jak zawsze] oraz Dexter. Znalazłem wspólny mianownik łączący te dwa jakże odmienne seriale. Wspólnym mianownikiem specyficzne relacje między bohaterami. Jak to ma się do życia normalnego - już wyjaśniam. Dex jest przykładem wymuszonego postępowania, Greg natomiast wszystko robi w sposób naturalny. Konkretyzując, jeśli kupimy przykładowo nowe spodnie to od Dex'a usłyszymy, że są fajne i ogólnie super natomiast House powie, że wyglądam w nich jak idiota. Tu dochodzimy do sedna sprawy. Lepiej być szczerym Housem czy miłym Dexem? Oto jest pytanie....Cóż bliżej mi zdecydowanie do Grega tylko i wyłącznie w odniesieniu do przyjaciół. W pozostałych przypadkach wolę model postępowania Morgana, bo: jest bezpieczny, łatwy, olewający sprawę itp.

House jest najnormalniej w świecie szczery tego przecież oczekuje się od prawdziwych przyjaciół - szczerości. Niekiedy bolesnej, lecz prawdziwej. Obecnie tylko frend jest w stanie powiedzieć "Pierdolisz..." w taki sposób, że się nie obrazisz.. Esencją przyjaźni jest szczerość? Tak i do tego wzajemna akceptacja taa...

Wracając jeszcze do Dex'a też trzeba nim pobyć czasami. Abstrahując szwowi nigdy nie powiemy, że w tym krawacie wygląda jak kompletny patentowany idiota.

Wystarczy zobaczyć którykolwiek odcinek, aby przekonać się o słuszonośći mojej teorii. Możliwym jest też to, że jestem w błędzie. Okay mogę mylić się w tej kwestii, ale czy aby na pewno?????

środa, 25 sierpnia 2010

Lissssssta wozów

Gdyby ktoś prawie pół roku temu powiedział mi, że po tym okresie zaliczę przejażdżki (jako kierowca) kilkunastoma samochodami - nie uwierzyłbym. A jednak to prawda. Nie jest to liczba imponująca, ale jakość aut jest wręcz piorunująca. Najpierw perełki w kolekcji: LEXUS GS, ALFA ROMEO 159. Każda z tych zabawek kosztuje ponad 100 tyśków. Nie wiem, co sprawia, że właściciele mi aż tak ufają. Może moja aparycja - nie wiem. Dalej to auta bardziej normalne: Seat, Ford Mondeo, VW Polo, VW Passat, Opel Astra, Opel Corsa, Fiat Grande Punto, Renault Laguna, Ford Fiesta a i jeszcze Audi A4. Sporo tego biorąc pod uwagę mój starz. Może faktycznie jestem dobrym kierowcą? Kto wie.... Bardziej prawdopodobne jednak jest to, iż trasy były krótkie a właściciel siedzieł na fotelu pasażera.....

czwartek, 19 sierpnia 2010

Chroń to co masz...


Stoisz w oknie, bo odwagi jeszcze brak.
Twoje wyjście, stoisz w nim jak chory ptak.
Nie pofruniesz, bardzo dobrze o tym wiesz.
Nie pofruniesz, chociaż bardzo chesz.
I nawet w chwili tej wciąż sam.

Chroń to co masz. Gdy trzeba walcz i kochaj jak najmocniej.Chroń to co masz. Gdy trzeba walcz o kruche życie swoje.

Licz na siebie, tak najgłębiej jesteś sam.
Licz na siebie, każdy swoją drogę ma.
Stoisz w oknie, a chęć życia wiedzieć chce
co na drodze twojej dalej jest.
Lecz tak nie dowiesz się.
Lecz tak nie dowiesz się.

Chroń to co masz. Gdy trzeba walcz i kochaj jak najmocniej.
Chroń to co masz. Gdy trzeba walcz o kruche życie swoje.
Chroń to co masz dla siebie sam.
Chroń to co masz. Gdy trzeba walcz o kruche życie swoje

Jeśli skoczę, gdzie odejdę ? Który bóg mnie takim weźmie ?

środa, 11 sierpnia 2010

Kraj pokurwieńców

Żyję w kraju opanowanym przez pokurwieńców. Pech. Co poradzić? Jak to ładnie zostało ujęte w lirycznej piosence należy "spierdalać" [POGODNO - SPIERDALACZ] O co tym razem chodzi? O pewne zasady moralno-etyczne, które po za mną zauważa garstka osób. Przykład: Nergal (ten, z Behemota) trafił do szpitala z powodu ciężkiej choroby. Banda pokurwieńców dała upust swoim emocjom wypisując na forum przykładne życzenia śmierci powołując się jednocześnie na Biblię. Ja się pytam gdzie tam jest napisane, że nienawiść jest good? Z tego, co mi wiadomo esencją Biblii jest miłość i wybaczanie." Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień". I poszła lawina kurwa mać samych świętych mamy - po chuju. Analogiczna sytuacja ma miejsce, gdy pojawia się jakakolwiek wzmianka o Zientarskim. Gdy on walczył o życie w szpitalu pierdolce urządziły sobie nagonkę na Maćka z życzeniami śmierci. Pierdolce widocznie zapomniały, że on ma rodzinę, synów, którzy całkiem przypadkiem mogą to przeczytać...Swoją drogą jak ktoś od nich będzie chory to ciekawe, co wtedy będą robić?

O ile w przypadku Nergala chodzi o pewien performance. Każdy wie, jaki to rodzaj muzyki i jaka jest jego otoczka artystyczna. To w przypadku Maćka chodzi o zwykły wypadek samochodowy. Tak zginął człowiek. Człowiek mający pasję.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Nowoczesność.

Lubię ją. Podoba mi się jej nieprzewidywalność. Coś, co jeszcze wczoraj uchodziło za cud techniki jutro będzie archaicznym bublem, który przeminie bezpamiętnie. Szczególnie dotyczy to kwestii szerokopojętej elektroniki. Nie wszystko, co nowe jest dobre. Przykład: stare filmy, muzyka. Klasyki mają to "coś" tą magię.


Podobnie jest ze starymi samochodami. Obecnie kierowca jest tylko wadliwym dodatkiem popełniającym szereg błędów, które niejdenokrotnie zabijają. Za kilkanaście lat, aby prowadzić zwykły samochód potrzebny będzie kurs informatyczny dla zaawansowanych. Ja sam się już w tym powoli gubię, mimo, że to moja dziedzina [samochody]. Teoretycznie samochód [obecnie] jest w stanie nas bezpiecznie zawieść do celu - sam. Wystarczy odpowiednio zaprogramować komputer pokładowy.

To wszystko ma jedną wadę. Musi się popsuć. Wtedy dopiero powrócimy do klasyki.

piątek, 6 sierpnia 2010

Powrót

Wyjazd rewelacja! Szkoda, że tylko tyle. Co zapamiętam? Wszystko! To, co się wydarzyło podczas tych kilkunastu dni.... Niechlubnie w pamięć zapadnie mi akcja z krzyżem. Pozostawię to bez komentarza - nie ma sensu komentować spraw oczywistych. Moje zdanie jest jasne. Jestem przeciwnikiem krzyża. Wolę, aby nasze państwo było bardziej otwarte. Wracając do wyjazdu. Odwiedziłem miejsca „oczywiste”. Taaaa…powiedzmy.

czwartek, 22 lipca 2010

Wyjazd - Wrocek

Nareszcie!! Zawsze na ten wyjazd czekam z niecierpliwością. Dlaczego? Ano, dlatego, że pojęcie nudy tam nie występuje. Jest tyle ciekawych rzeczy, miejsc do zobaczenia oraz tylu nowych ludzi do poznania. Często jestem pytany jak do cholery umiem załatwiać tyle rzeczy. Właśnie dzięki tego typu wyjazdom nabywa się kontakty, które umiem bezbłędnie wykorzystywać. Pomijam oczywiście fakty osobiste. Wrocław to jest mój drugi dom dosłownie i w przenośni.


Teraz mniej przyjemna część wyjazdu, czyli pakowanie. Ze względu na moją nabytą przezorność zabieram mnóstwo fantów. Nie wiem, po co - tak dla zasady. Oki we wrocku też mam rzeczy..... Szkoda, że to tylko lekko ponad tydzień. Wolałbym aby wyjazd trwał dłużej.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Basen z historią

W środę byłem na konopie. Było jak zawsze, czyli świetnie. Ja się nie nudziłem! Dzięki za zrozumienie to wiele dla mnie znaczy. Zrozumienie w kwestii mojej awersji do głębokiej wody.


Kiedyś pływałem ba skakałem. Wystarczyło, że ktoś rzucił hasło "skaczemy" to ja byłem pierwszy. Niestety był wypadek [szok termiczny] i się skończyło sielanka basenowa. Jak jestem daleko od bezpiecznego brzegu to wtedy następuje atak paniki połączony z paraliżującym strachem przed powtórką. Próbowałem z tym walczyć, lecz wysiłki szły na marne. Każdy ma jakieś słabości. Moją bez wątpienia jest cholerna głęboka woda! Jest blokada i koniec. Wiem, że często przez to psułem różne "zabawy”, dlatego każda oznaka zrozumienia jest na wagę złota - Dziękuję.

niedziela, 11 lipca 2010

Hiszpania mimo wszystko

Byłem za Oranje, lecz tym razem świętuje Hiszpania. Mecz był brutalny, ostry powiedziałbym w stylu angielskim, dlatego mi się podobał. Teraz pozostaje mi tylko gdybanie. Co by było gdyby Roben wykorzystał swoje dwie sytuacje? Jak to, co?! Holandia byłaby kurwa mistrzem! Ot, co. Zwycięstwo Hiszpanów ucieszy przynajmniej naszą kadrę. Teraz można mówić, że przegraliśmy 6:0 z mistrzami świata. Pocieszenie marne....Zważywszy na poziom naszej piłki. Hiszpanie mają teraz oba mistrzostwa (Europy i Świata) niech się cieszą. Na obronę powiem tylko - Holendrzy grali w 10.


sobota, 10 lipca 2010

Niemcy - Urugwaj

Miałem nosa do typowania wyników. Nie inaczej było tym razem. Niemcy wygrali! Hurrraa! Super! Do końca jednak liczyłem na dogrywkę. Ostatnia szansa Urugwaju, poprzeczka Diego coś niesamowitego! Najpierw prowadzenie objęli Niemcy. Dziesięć minut później było już 1:1. Druga połowa. Mija kolejne 10 minut i tym razem Urugwaj prowadzi! Niemcy dzięki totalnemu fuksowi doprowadzają do remisu. Dopiero w 80 minucie Sami Khedira wyprowadza Niemców na prowadzenie a tym samym do 3 miejsca!

Szkoda, że nie zagrali Podolski z Klose. Podobno jednemu dokucza grypa a drugiemu plecy. Tjaa...

czwartek, 8 lipca 2010

Eddie Vedder - kilka prawd

Zbiór różnych cytatów wokalisty Pearl Jam. Warto przemyśleć przynajmniej niektóre, bo są niebanalne, szczere, uniwersalne. Może właśnie jeden z nich będzie pomocny…
  • Będę tak prawdziwy jak, kurwa, lubię! To jest moje zasrane życie!
  • Chodzi o to, że jeśli kogoś kochasz i ten ktoś kocha ciebie, nie spieprz tego... bo zostajesz z mniej niż niczym
  • Jacyś ludzie mówią, że zmierzam do klęski. To nie prawda. Mam dożywotnie pragnienie życia!
  • Jeżeli się na coś nie zgodzisz, możesz upaść przez to coś.
  • Kiedy postawią cię wysoko na piedestale, niezwykle łatwo jest potem z niego spaść.
  • Mam ochotę podziękować Bogu, w którego nie wierzę, za całą jego miłość i wsparcie.
  • Możecie mnie gnoić ile wlezie, a i tak was nie zrozumiem.
  • Nie kochasz mnie. Nie znasz mnie. Kochasz kogoś kim myślisz, że jestem. Gdybyś znał mnie, nie kochałbyś mnie. I nie próbuj udawać, że mnie znasz, ponieważ nawet ja siebie nie znam.
  • To jest bardzo ważne – codziennie budzimy się, stwarzamy wspomnienie o nas. Musimy stworzyć je jak najepiej możemy, nawet jeżeli robimy to tylko dla jednego dnia. Znajdź twoje cele i zrób jednek krok do przodu.. Twoje szczęście i kontrola zakładają odpowiedzialność. To wymaga pracy i musisz ją wykonać samemu. Nie czekaj, aż ktoś zrobi to za ciebie. Nie użalaj się nad sobą. Nauczyłem się tego o sobie. Kiedyś pomyślałem, że jestem pod łapą lwa, gdy jednak zdecydowałem się wziąć na siebie odpowiedzialność, stałem się dużo bardziej samodzielny.
  • Zabijasz się, by oddać starą przysługę i starasz się, by ktoś cię pomścił. W ostateczności, twój koniec jest tylko akapitem w gazecie. W ostateczności, to nic nie zmienia. Świat idzie dalej a ty jesteś zapomniany. Najlepszą zemstą jest żyć dalej i sprawdzić się.
  • Wielbijcie muzykę, a nie muzyków.
  • Wy pierdolone skurwysyny, wy pierdolone dziwki, wy jebane... Wiecie, że przychodzimy tu jako złożony zespół i dajemy, i dajemy a wy kurwa chcecie tylko wiecej! I wiecie co? ZASŁUGUJECIE NA TO!

środa, 7 lipca 2010

Wypad do Katoowic/Rudy Śl.

Jak zawsze wyszło spontanicznie - pomysł wyprawy do rodziny. Tym razem (ku mojemu zaskoczeniu) było super ;) Od początku: sobota wieczór - pomysł. Rano realizacja. O tym, że lubię jeździć trasą katowicką pisałem już nie raz. Również i tym razem droga była idealna (w sensie bez korków). Pierwszy przystanek Katowice Ochojec. Kolejny to już Ruda Śląska. Lubię to miasto ze względu na ciekawą architekturę oraz za ludzi. Czuje się tam taki specyficzny klimat. Taką dziwną sympatie i otwartość obyczajową. Kto widział jak wygląda życie w tym mieście ten zrozumie, o co mi chodzi. Finałem wyprawy jak zawsze był grill. Jak zawsze ta czynność (grillowanie) urasta to rangi wielkiego wydarzenia - tylko "wybrani" mogą mieć z nią styczność, aby nie popsuć potraw, których przygotowanie zajmuje wieki. Wszystko, co dobre szybko się kończy. Nastał czas powrotu do domu i szarej rzeczywistości. Muszę wspomnieć o jeszcze jednym zwyczaju - anegdoty. Kto opowie jak najciekawszą anegdotę ten wygrywa nagrodę (a nagroda może być różna, oj różna). Problem jest jeden zawsze wygrywa jedna i ta sama osoba (nie ja) ;P

Katowice, Ruda - Uwielbiam na zawsze.

czwartek, 1 lipca 2010

Debata w cieniu spotkania

Słów kilka o debacie. Oczywiście mam swojego kandydata - Komorowski, ale mimo to postanowiłem obejrzeć debatę. Nie wiem, kto wygrał, bo nie byłem w stanie dotrwać do końca. Większej chały chyba nie da się zrobić. Przesłodzone, dziennikarze byli jacyś niemrawi (podejrzewam, że na ten dzień mieli inne plany, ale dyrekcja postanowiła inaczej). Poziom pytań poniżej krytyki. Jak do cholery ludzie mają wiedzieć, na kogo głosować? Zadaniem debat jest prezentacja kandydatów i ich wizji, ale nie ta oj nie... O ile pan Kaczyński odpowiadał przez "MY" - dziwne do tej pory myślałem, że prezydent to pojedyncze stanowisko.

Mały apel nie możemy pozwolić, aby pierwsza dama srała do kuwety są pewne granice. Przyjeżdża Obama i co proszę poznać oto pierwsza dama upsss.....Właśnie sra....Proszę czekać...

Zaliczyłem również spotkano z Sasami. Zajebiście fajnie jest spotkać zagraniczne twarze niewidziane tyle czasu. Działo się, działo, ale krótko cóż nie można mieć wszystkiego

"O żesz kurwa jego w dupę zapierdolona jebana mać - powiedział bosman, po czym zaklął szpetnie." ;]

- Sklep godziny poranne: Poproszę jagodziankę (klient)
- Z czym? (młoda sprzedawczyni)
- Z grzybami kurwa!!

niedziela, 27 czerwca 2010

Niemiecka Niedziela

Najpierw GP Europy wygrywa Sebastian Vettel (Red Bull) a następnie Niemcy ogrywają Anglików.


Najpierw F1: Wyścig rozpoczyna się spokojnie. Na 10 okrążeniu Mark Webber zaliczył efektowny dzwon. Dołączył w ten sposób do elitarnej grupy, która wykonała 360 bolidem f1. Podczas wyjazdu SC dochodzi do dwóch przewinień. Pierwsze popełnia Hamilton (wyprzedza SC), kolejne to grupa zawodników (za wcześnie zjechali do pit lane). Dalsza część wyścigu nie była aż tak emocjonująca. No może dzięki Kobayashi'emu końcówka była emocjonująca. Warto nadmienić, że przejechał 53 kółka na jednym komplecie ogumienia. Kubica na 5. Miał pecha - Rubens i wszystko jasne. Tego sukinkota nie idzie wyprzedzić. Szkoła Ferrari robi jednak swoje. A właśnie czerwoni słabo. Jedynie Alonso starał się walczyć. Massa powinien dostać solidny ochrzan! Nie stara się.

Mecz: Pierdolony sędzia! MENDA!! Pierdolony sędzia! MENDA! Jak można nie uznać ewidentnie prawidłowo strzelonej bramki?! W Urugwaju chyba inaczej grają w PN. Oczywiście byłem za Anglikami! Niemcy, Niemcy oni zawsze wygrywają. To jest nudne. Ok mecz był piękny i te kontry. Gdyby nie ten sędzia to mecz wyglądałby zupełnie inaczej. 2 Bramki padły po kontratakach. No właśnie! Anglia grała ofensywnie, bo musiała odrabiać straty. A Niemcy tylko wykorzystali sytuacje, jaką dał los. Jestem pewien, że przy stanie 2-2 Anglicy graliby bardziej zachowawczo i spokojnie. To zaowocowałoby zwycięską bramką dla Anglików. A tak mieliśmy cholerny Blitzkrieg.

No dobra teraz Anglicy wiedzą, co my czuliśmy dzięki Webbowi. Ich Webb pochodzi z Urugwaju. Komu teraz będę kibicować? Anglicy byli moją drużyną.

sobota, 26 czerwca 2010

Gabriel Fleszar

Pamięta go ktoś? Taki młody wokalista pop-rockowy. Nie jest komercyjny, dlatego nie słyszymy jego piosenek w radiu. A szkoda....Jak każdy "sezonowiec" Gabryś posiada kilka rozpoznawalnych piosenek. Wydał do tej pory 3 płytki. Czas na muzykę. Oto lista: 
"Widzisz ból, jest tylko chwilą .."
"Zły cień zniknie, schowa się gdzieś"
"Tylko jak odnaleźć sens gdy tu go nie ma"
"Co prawdą, co złudą? Ciągle szukasz odpowiedzi.."
"Sa mysli dla ktorych warto wstac"
"Wiem już co jest ważne.."
"Gdy chcesz zmienić świat, możesz.."

środa, 23 czerwca 2010

Syndrom wagi

Odkryłem swoją nową wadozaletę. Ta wada polega na częstym przekombinowaniu w wielu kwestiach. Nieodzownym elementem jest oczywiście wrodzona pierdolona upierdliwość. Nikt nie jest przecież doskonały. Świat tym bardziej, więc dlaczego ja niby mam być?! Nigdzie nie jest przecież napisane, że ja mam być ten idealny. No dobra opinia przeczy tym założeniom, ale to wynika z kolejnej cechy….kultury chyba… Jak ktoś prosi o pomoc to nie można odmówić. Szczególnie w szkole.


Sam nie wiem, która z tych wado/zalet jest gorsza upierdliwość czy kombinowanie. Jak jest jakiś spór to właśnie przez upierdliwość nie rezygnuję z prób mediacji – przykładowo. Kombinowanie również i to odgrywa swoją ważną rolę. Połączenie tych cech daje często zgoła odmienne rezultaty. To, co miało być proste okazuję się sprawą cholernie przejebaną a to, co przejebane jest proste. Typowy syndrom wagi, czyli brak zrównoważenia. Albo przesadne ryzyko albo przesadna odpowiedzialność zależy od kontekstu. Tak jest zawsze. Jakoś nikt nie narzeka na szczęście ;)

niedziela, 20 czerwca 2010

Dog whisperer

Przypadkowo trafiłem na ten arcyciekawy program. Głównym tematem jest pomoc psiakom sprawiającym różnego rodzaju kłopoty tudzież potrzebującym pomocy specjalisty. Owym specjalistą jest Cesar Millan- człowiek o zajebiście białych zębach (przesadził z tym wybielaniem).Ten program podoba mi się i tyle! Biografia samego Cesara jest interesująca. Po krótce to jest On emigrantem meksykańskim, który swoją karierę w USA zaczynał kompletnie od zera. Jedyną rzeczą, na jakiej się znał było szkolenie psów. Na starcie pracował jako pomocnik w salonie piękności dla psów. Pewnego razu trafił się niesforny psiak. Cesar oczywiście go ujarzmił. Następnie pracował jako wyprowadzasz psów. Jego słynnym numerem było wyprowadzenie blisko 30 psów na raz.[kurwa] Jego koncepcja opiera się na wykorzystaniu energii w komunikacji z psami oraz budowie stabilnego emocjonalnie [!!] Stada. Takiego podejścia uczy właścicieli czworonogów. Cóż wydaje się, że jego metody faktycznie działają. Oto fragment z programu

czwartek, 17 czerwca 2010

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Jazda Polska

Bez wątpienia jazda samochodem należy do jednej z przyjemniejszych rzeczy. Uwielbiam to! Najlepiej czuję się na trasie. Muzyka, droga i Ja. Takie gówno a cieszy jak nie wiem co. Jazda sama w sobie jest relaksująca o ile umie się czerpać z niej przyjemność. Dodać do tego nocny krajobraz miasta i mamy pełnię szczęścia. Nic nie może się równać z nocną przejażdżką. Nie ważne gdzie.

niedziela, 13 czerwca 2010

Mistrzostwa

Nareszcie! Pierwsze mecze obejrzane. Nie ważne, kto, z kim gra. Emocje są zawsze i tak przez cały długi miesiąc. Faworyt? Liczę na Anglików lub Niemców. Hiszpania- góra półfinał. Nie chcę zwycięstwa Brazylii czy Argentyny, bo to zbyt banalne rozwiązanie. Nie pozostaje nic innego jak tylko oglądać. Plan transmisji już od dawna znam.

środa, 9 czerwca 2010

Apocalyptica - I Don't Care



I don't care, I don't care, And all the things you left behind, I don't care at all......

czwartek, 3 czerwca 2010

Poznałem sekrety

Wracając do praktyk to jeszcze odbyłem wycieczkę po zakładzie. Byłem tam gdzie są produkowane oleje i margaryny. Poznałem sekrety firmy. Oba produkty łączy jeden element: śmierdzący, ohydnie wyglądający tłuszcz roślinny (rzepakowy- w pierwszej fazie zwany "brudnym"). Dalszym etapem jest jego sukcesywne oczyszczanie z różnego rodzaju nieczystości. Następnie jest transportowany do odpowidnich działów produkcji (margaryna, olej) gdzie następuje odpowiednie przeistoczenie w gotowy produkt. Same procesy produkcji są skomplikowane, więc je pomijam, bo niby, po co nam to?


I tak najciekawszym punktem zwiedzania była wycieczka na silosy. Konkretyzując na sam szczyt. Jak się patrzy na zakład widać tam silosa z "budynkiem" na samej górze no to ja wszedłem na dach owego budynku (to będzie ja wiem z 80-100m). Bałem się, bo schody są kratkowane a wysokość spora jeszcze jak na złość patrzyłem się jak pojeb w dół. Warto było widoki pomimo zachmurzenia były rewelacyjne. Zaniemówiłem! Coś pięknego!

poniedziałek, 31 maja 2010

Sezonowi artyści

To cholernie wkurzające jak takie składy przestają istnieć! Ot taka mała komplikacja tekstowa Sistars:

"Jeżeli jutra nie ma ja nie przestaje śpiewać
To moja sutra serca..
Wyciszam sie..."

"Wiem, że kiedyś byłeś już na dnie
Przez co przeszedłeś wygrałeś to synu
Teraz już niczego nie bój się
Czujesz?..."

"From home, from streets,
For money, for free From You,
 from Him, From everything,
 From books, from God
From mummy, from dad
And I'm still glad That I can see that..."

"Skąd ja Cię mam?
 A skąd ja Cię w ogóle znam?
 Skąd ja Cię mam?
 Skąd ja Cię tak dobrze znam?.."

"My Music
(set me free, filled me)
My Music
(moved my brain, fulfilled me)..."

Poza tym:
6. Na dwa , 7.Freedom, 8. Ding Dong. Na 9. i 10. nie mam pomysłu. Postaram się robić wiecej komplikacji.

niedziela, 30 maja 2010

Osobistości.

Poznawanie nowych ludzi jest nieuniknione szczególnie na praktykach. Szczególnie w takim miejscu gdzie ma się bezpośredni kontakt z klientami i ludźmi

Nadszedł czas i na poznanianie P. Rewelacyjnego kierowcy (przykładem jego umiejętności jest zaparkowanie naczepy pomiędzy dwiema innymi mając do dyspozycji zaledwie 4 cm luzu [ja pierdole i wysiadam]). P. jest specyficzny otóż nienawidzi kościoła i księży. Jest deklarowanym ateistą. Rozmowa na tematy religijne kończą się wiązanką pod adresem wyżej wymienionych instytucji. Wg niego kościół to instytucja, na którą dajesz "w chuj kasy a zamian dostajesz gówno. Dodatkowo musisz chodzić, co niedziele i w święta do kościoła i słuchać tych pożal się Boże nauk". Zawsze ma przygotowaną odpowiedź na pytanie. Afery kościele również nie poprawiają opinii. Okej wiara jest sprawą osobistą. Nie powinienem się wtrącać, ale Jego punkt widzenia jest cholernie ciekawy i dlatego o tym piszę.

Innymi ciekawymi personami są N. i B.- wózkowi. Ich umiejętności, jeśli chodzi o jazdę są fenomenalne. Zapierdalają na tych pizgadełkach jak szaleńcy i to z towarem! Ale to profesjonaliści w swoim fachu.
Jest jeszcze J. kierowca o iście dziecięcym poczuciu humoru.

Idąc na praktyki obawiałem się, od jakiego teamu trafię. Jak zawsze moje obawy okazały się zbędne. Ludzie są fenomenalni. To są tylko wybrane osobistości, jakie przyszło mi poznać (jest jeszcze wiele osób oj wiele). Każda osoba jest ciekawa i to jest zajebiste- od każdej mogę dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i to nie tylko związanych z zawodem. Jest zajebiście wesoło. Hmm....ciekawe

piątek, 28 maja 2010

Sprzedaż

No i jestem na moim ostatnim stanowisku podczas praktyk. Szczerze liczyłem na coś innego, ale tego się spodziewałem. Marketingowcy mają cholernie ciężką pracę. Zlecenia, zlecenia, zlecenia. Ten dzwoni, inny wysyła któregoś już maila zwariować można. Chaos to mało powiedziane. I w tym chaosie jeszcze Ja....

Po pierwszych dniach uważam, że fakt brakuje czasu na wszystko, lecz atmosfera jest mimo to bardzo sympatyczna. Jak czegoś nie wiem bądź nie umiem to od razu ktoś pomaga.

Oczywiście jest praktykant to można go w pewien sposób wykorzystać. Może zrobić różnego rodzaju wyliczenia, na które nie ma normalnie czasu....Tylko, dlaczego muszą one być tak cholernie skomplikowane?! Kurwa rozumiem jak by to było coś pilnego. To są jakieś kompletne pierdoły. Nie dziwię się, że ikt nie chce tego robić. Też bym nie chciał.

wtorek, 25 maja 2010

Proekologiczne świry

Separatystyczni ekolodzy. Jest w Polsce kilka grup, do, których to miano pasuje idealnie. Nie liczą się dla nich sprawy istotne. To banda świrów, maniaków ekologicznych, ludzi ograniczonych intelektualnie. Proste pytanie: Lepiej wyciąć ok. 2 km drzew, aby ocalić Auschwitz i dobytek mieszkańców czy budować tereny zalewowe? (Teren zalewowy to obszar, jaki ma być zalewany przez rzekę- zawsze) Ja wolę poświęcić te 2 kilometry drzewek niż oglądać w TV jak ludzie tracą swój dobytek. Grupy te wolą jednak toczyć bezsensowne batalie prawne blokując tym samym gotowe już inwestycje! Jakoś nikt nie pomyślał o tym, aby ludzie nie budowali domostw na terenach zalewowych, ale jeśli chodzi o ratowanie glizdy chujoportej to są pierwsi z wnioskami i transparentami. Dlatego uważam ich za grupę pseudointelektów. Są grupy ekologiczne, które umieją współgrać z władzami tyle tylko, że one przysłowiową glizdą się nie zajmują.

Podobnie sprawa ma się ze związkami zawodowymi. Sierpień 80' i wszystko jasne: zadyma, zadyma a i tak gówno wywalczą.

czwartek, 20 maja 2010

Mydło i kosmetyki

Żałuję, że poznałem jak wygląda jeden ze składników mydła. Nie dość, że jebie jak skurwysyn to jeszcze wygląda paskudnie. O czym mowa? Otóż jednym ze składników kremów i mydła jest tłuszcz a konkretnie odpadki, które nie są zdatne do produkcji spożywczej. Jak zbiornik jest pełen przyjeżdża odpowiednia ciężarówka i zabiera tą dziwną śmierdzącą substancje to zakładów kosmetycznych. Tam ulega przemianie w kosmetyk, który stosujemy. Reasumując kremy i inne kosmetyki powstają na bazie zwykłych odpadków tłuszczowych. Taaa.....Wolałem tego nie wiedzieć a przedewszystkim nie czuć!!!!

poniedziałek, 17 maja 2010

Sekcja transportu

Przyszedł czas na zmianę stanowiska. Już nie wydaję towaru a wysyłam ciężarówki.

Specyfika tego stanowiska jest zupełnie inna od moich wyobrażeń. Wyobrażałem sobie, że to wygląda tak: jest truck dajemy odpowiednią naczepę i wysyłamy. Zapomniałem o kilu rzeczach. Między innymi o jebanych przepisach. Tutaj obowiązują konwencje trans. (AETR, ADR, ATP). Czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka, czyli pogoda. Podtopienia wywołały ogólnodrogowy paraliż. Odbiorcy się niecierpliwią, transport stoi a więc trzeba podejmować decyzję. No właśnie decyzje, od których wiele zależy. Szacun dla kierownika. Rewelacyjnie wybrnął z pozornych trudności (udało mi się dorzuć swoje zdanko, za co otrzymałem pochwałę!). Jest, co planować mając do dyspozycji 40 pojazdów!!! No to ładnie....
A wydawało się, że będzie w tej sekcji nudno- Nic bardziej mylnego.

środa, 12 maja 2010

a wszystko to...

Wrzaski ciężarówek...
jazgot, piski przyczep...
głosy ludzkie, jak kręgi na wodzie...

Tu tu tu tam, tu tu tu tam...

a wszystko to, za moim oknem
a wszystko to, dane mi
a wszystko to, za moim oknem
a wszystko to, dane mi - jest !!

...i szelestoszmer, czystego powietrza, z echem szumu w tle,
cykady psich ujadań, i bełkot liści drzew,

Tu tu tu tam, tu tu tu tam

a wszystko to, za moim oknem
a wszystko to, dane mi
a wszystko to, za moim oknem
a wszystko to, dane mi - jest !! Lipali- Wiersz 


niedziela, 9 maja 2010

Noc jest inna.

Bielsko-Katowice-Bielsko ot taka trasa. Naszpikowana fotoradarami jak cholera! Policji nie było za, wiele ale te fotoradary- zgroza. Gdyby nie to, że po mojej "prawicy" siedział spostrzegawczy pilot to zarobiłbym kilka punktów. [Dlatego dzięki wielkie ;)] Droga równa, w radiu muzyka można się zapomnieć i nie patrzeć na prędkościomierz. Dałbym się złapać...[Dzięki jeszcze raz]. Trasa jest ogólnie łatwa dobra do testu na spalanie. Wyniki takie jak zakładałem, czyli spalanie rzędu ok. 6-7L/100km. Całkiem dobrze zwarzywszy na prędkość ok 100km/h. Trasa powrotna bez komplikacji. Dzięki jeszcze raz za możliwość przejażdżki. (Gdyby nie A. Byłoby ciężko,) Ale nie o tym miało być. Miało być o nocy...

   Noc jest stworzona do jazdy. Uwielbiam jeździć nocą. Nie męczy mnie tego typu jazda. Światła mnie nie oślepiają. Wszystko wtedy wygląda inaczej. Nie widać znaków i tablic informujących o "fotografach". Noc jest piękna. Muzyka w radiu też jest wtedy inna. Świat i miasta stają się wtedy piękniejsze dzięki kanonadzie neonów. Może zorganizujemy jakąś wyprawę? Ja zawsze jestem gotowy do jazdy!

sobota, 8 maja 2010

Kosmczne Praktyki

I kto powiedział, że praktyki są złe. Przynajmniej ja nic złego w nich nie widzę. To jest piękne! Zajebistość. Ten gang, uwielbiam ryk tych silników. Tą moc i satysfakcję płynącą z jazdy tymi samochodami!

Pudzian odsłona 2

Tak już po walce. Kolejne szoł przejdzie do historii. Starożytni ludzie chcieli "chleba i igrzysk" myślę, że obecnie ludzie żądają tego samego. Wystarczy spojrzeć na celebrytów siedzących na widowni. Pomijam oczywiście różnego rodzaju organizacje przestępcze, firmy ochroniarskie, ludzi związanych z branżą MMA, właścicieli klubów i dyskotek i inne szumowiny, kurwy i złodziei. Kamera telewizyjna zauważyła m.in. Ewę Farnę, Kammmmela, Pana Andrzeja Grabowskiego, tego od Elestrogen Najman i wielu innych.

Po tak efektownym wejściu Pudziana liczyłem na szybką, brzydką walkę (coś jak ta z Najmanem). Zawiodłem się pozytywnie. Mariusz pokazał, że treningi nie idą na marne. Oczywiście w pierwszych sekundach ruszył ostro do boju. Tym razem to nie wystarczyło na japończyka. Dużo ciosów typowo bokserskich, chyba dwie efektowne rzuty i koniec pierwszej rundy. Druga runda typowo na przetrwanie- nic specjalnego. W swoim życiu widziałem bardziej efektowne walki. Zwycięstwo po decyzji sędziów.

Kolejnym rywalem Pudziana będzie tim sylvia- prawdziwy zawodowiec ze światowej czołówki. Tą walkę Pudzian przegra. Tim jest większy (203cm), ma bogatszą technikę, doświadczenie....Na niego brutalna siła nie wystarczy. Mariusz ma jeszcze jeden problem a mianowicie kondycja. Przez większość walki z japończykiem sapał jak stara zdezelowana lokomotywa. To nie jest dobry znak odnośnie kolejnych walk Pudzianowskiego.

środa, 5 maja 2010

Praktyki

Pierwszy dzień praktyk już za mną. Jestem w gruncie rzeczy zadowolony- ludzie spoko, nic nie robię tylko obserwuję, (bo to są praktyki obserwacyjne). W zakładzie jestem tylko kilka godzin a potem fajrant. Koncepcja niby super. Nieoczekiwanie pojawił się mały problem: jechać tam autem czy zapierdalać na nogach? I tak wyjdzie 120km w ostatecznym rozrachunku.

Problemem nie są nawet notatki, które muszę robić. Wymyśli się coś

wtorek, 4 maja 2010

Mówi się....

Komunikacja to podstawa sukcesu w każdej branży. Ludzie muszą się ze sobą komunikować, aby wykonać określone zadanie. Jeśli kierownik nie rozmawia ze swoim personelem to niby skąd ma wiedzieć, co się dzieje, na jakim etapie są prace ile potrzeba czasu, aby zakończyć daną czynność. To wszystko wpływa na wyniki finansowe firmy.


Okej piję do tego, że do ostatnich chwil nie wiedziałem jak wygląda pewna praca. Ja takie rzeczy muszę wiedzieć! Nie obchodzi mnie czy kowalski dostanie wypłatę 10 czy 11

piątek, 30 kwietnia 2010

"Przestałem marzyć. Jak człowiek nie marzy-umiera"

Nie opłaca się marzyć. Marzenia dostarczają tylko kolejnych rozczarować. Jak jesteś blisko zawsze, ale to zawsze coś się zjebie. Tak to już jest, więc, po co marzyć? Po co snuć jakiekolwiek wizje na przyszłość skoro i tak są skazane na niepowodzenie. Kiedy zdamy sobie sprawę, że z danego marzenia nici pojawia się ból. Tym mocniejszy im bardziej czegoś pragnęliśmy! Lepiej pójść w ślady rzymian....Rozumiem, co miał na myśli Rysiek Riedel. Jak człowiek przestanie marzyć to umiera- nie on, lecz jego dusza. Pewna jej część przestaje istnieć. No to jestem trupem. Może to przez brak marzeń śpię tylko 3-4h.

Wolę wytyczać sobie cele, które są w zasięgu chodź i tu zdarzają się porażki z tą różnicą, iż są o wiele mniej bolesne. Wynika z tego prosta zależność im więcej celów sobie wyznaczamy tym więcej się spierdoli. Dlatego na pytanie, o czym marzę teraz odpowiem- nie mam marzeń. Jaki mam cel- odpowiedź będzie banalna. Zdobyć wykształcenie i dobrze płatną pracę. Prosty cel nie marzenie.

Z definicji Marzenie – rozmyślanie o czymś pięknym, o zrealizowaniu pragnień. Cel natomiast definiowany jest jako efekt, na którego ukierunkowana jest czynność, zachowanie celowe.
Sensowniej jest być trupem niż łudzić się i czekać naiwnie na realizację marzeń. Życie to nie serial. W nim nie można liczyć na dziwne sploty okoliczności na jakiegoś fuksa. Jedynym pewnym środkiem jest praca.
Ciekawi mnie tylko jedno czy marzenia są związane z wiarą? Jeśli tak to czy ja wierzę czy tylko sobie wmawiam wiarę? Kolejne słowa Ryśka " [..] Każdy ma swojego anioła. Każdy ma i będzie go miał" Widocznie mój wyjechał na urlop. O tym innym razem.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Przez 2 dni wydarzyło się tyle, co nigdy

Wydarzyło się sporo, myślę, że nikt się tego nie spodziewał. Jak zawsze będzie chronologicznie i po koleji.


W poniedziałek dotarła do mnie informacja o wypadku, który miał miejsce w piątek. Po krótce: baba od rachunkowości (ta od wiecznych problemów) miała wypadek- rozwaliła się na motorze! Pierwszą reakcją była radość. Nie wiem, czemu, ale to właśnie jako pierwsze przyszło mi do głowy jebana radość- może jestem faktycznie zły? O wypadku poinformował nas brat kumpla pracujący na "eRce". Jak to ładnie powiedział "[...] Pozbierali ją i ma przekazać reszcie, że nie będzie lekcji" Efektem wojaży na motorze jest brak pierdolonej rachunkowości do końca roku!!! Nadmienię tylko, iż pani profesor żyje i jest tylko potłuczona (coś z barkiem)

We wtorek miała miejsce lekko poważniejsza akcja narkotyczna. Na przerwie kila osób poszło wypróbować bongo. Pech chciał, że natknęli się na faceta z historii (a historyka mamy znającego się na rzeczy)...I zrobił się dym: dyrektor, policja, nerwy... "M. jak sądzisz czy oni na prawdę palili?"- Pytanie od wychowawcy. "Nie...Ja w to nie wierzę....Jak #% twierdzi, że to tytoń to musi to być tytoń...." Akcja zakończyła się oczyszczeniem z zarzutów. Policjanci okazali się nawet sympatyczni.

Kolejną atrakcją był mój powrót na boisko piłkarskie na wf. Tego mi brakowało- powrót obrońcy numero uno. Wślizg za wślizgiem. Brutalnie, bez kompromisów, zwycięstwo!! Muszę częściej grać w nogę! Tylko, dlaczego kurwa nogi tak bolą?!

niedziela, 25 kwietnia 2010

lets go heat

Miami Heat nareszcie się przebudziło wygrywając w pięknym stylu w 4 grze z boston celtics 101-92. Dwayne Wade ustanowił rekord punktów- 46! Sama gra była rewelacyjna. Wade gra w pierwszej i trzeciej kwarcie. W drugiej prawie cały czas siedzi na ławie. Tym razem było inaczej- grał cały mecz! I są tego efekty w postaci 5-7 "za 3" (3 razy rzucił w 4 odsłonie spotkania). Flash wraca do gry!! Stan rywalizacji wynosi teraz 3-1 dla Celtów. Ja wierzę w sukces Miami. Naiwne może, mam to w dupie;)

Jedyną rzeczą wkurwiającą jest brak transmisji wszystkich spotkań. Canal plus puszcza wybrane spotkania a reszta? Szkoda kurwa i to wielka.... Mam co prawda ESPN ale w wersji europejskiej nie ma transmisji Nba. A i tak większość spotkań transmituje abc. Pozostają relacje online...

"Zachwycam się chwilami jak dobrymi produkcjami"

Jeden z wielkich hitów Paktofoniki- Chwile ulotne.

"Życie nasze, składa się z krótkich momentów
Cudownych chwil czy przykrych incydentów
Niczego nie przegapię, wszystkie je łapię"

"To jedno co na pewno zostanie
Reszta przeminie jak znoszone ubranie
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień
Nie masz co wspominać?
Lepiej swe życie zmień"

cień w dolinie mgieł

Mamy armie dwie co strzegą naszych snów
Mamy siebie i budzi nas ciągle strach
Nie umiemy już budować swego domu
Nie czekamy już na nic

Jak jeden cień w dolinie mgieł....

Kiedy przyjdzie dzień i zbudzi nasze ręce
Kiedyś może wszystko zmieni się
Wędrujemy tak przez puste korytarze

Wędrujemy tak dzisiaj wszyscy

Jak jeden cień w dolinie mgieł.....Wilki

Magiczna, nastrojowa, piękna, kosmiczna, niepowtarzalna, unikatowa, prawie idealna. Wystarczy wsłuchać się w dźwięk gitary i wokalu. Przenieść się chodź na chwilę do innego świata, innego miejsca. .

czwartek, 22 kwietnia 2010

Naprawa ego.

"Oczywiście lubię muzykę mroczną i depresyjna, bo spełnia ona funkcje oczyszczające. Kiedy masz zły dzień, możesz posłuchać czegoś w rodzaju Black Sabbat lub innej kapeli i dzięki tej muzyce pozbyć się bólu i frustracji - no, przynajmniej ja zawsze traktowałem muzykę jako dźwiękową terapię."- Ville Valo (frontman HIM)
Jak wiemy wokalista HIM borykał się z problemami. Na szczęście wyszedł z dołka i wraz z kapelą nagrał nową płytę SCREAMWORKS. Teraz nie o płycie a o muzyce. Ja mam podobnie jak Ville. Jak jestem zły, to z głośnika leci Sepultura lub Samael. Jak jestem zadowolony- reggae lub Acid. Kiedy na czymś myślę to wolę słuchać polskich kawałków- Dżem, Kazik, Hey, Hunter, Wilki.

Jeśli natomiast chodzi o tzw. muzykę mroczną lubię ją za specyficzny (dekadentyczny) klimat. Nie muszę mieć specjalnej okazji, aby jej słuchać. Tyle, jeśli chodzi o różne gatunki Rockowej muzyki.

Swego czasu był też hip-hop. Lubię czasami wrócić do tego gatunku. Posłuchać i przypomnieć sobie stare kawałki (Liroy, 52d, pfk- dużo tego było....). Muzyka faktycznie może być terapeutyczna.

Rachu(j)kowść

Cholera wie, o co w tym gównie chodzi. Niby proste cyferki tu dodajesz tu odejmujesz. Taaa jasne a czy ja wyglądam na księgową? Nawet zawodowa księgowa jak zobaczyła te zadania powiedziała, że kogoś straszy "ostatni raz tak się robiło jakieś 30 lat temu......" Ha! Mam się nauczyć metody archaicznej, którą stasowali ludzie pierwotni! W tym okresie (30 lat wstecz) podobno nie było telewizji. W tamtym czasie ogólnie gówno było….

niedziela, 18 kwietnia 2010

"Daj im tylko zapałkę, a Europa stanie w płomieniach [...]"-Dmitrij Miedwiediew

Informacja pociągnęła reakcję. Tak jak zawsze czyn pociąga za sobą konsekwencje. Bez litości. Wykorzystać wszystkie możliwe środki i kontakty, aby zrealizować cel. Sukces przyszedł nad wyraz szybko. Niedoceniałem potęgi, jaką daje władza, tytuły, przywileje. O tym nigdy nie myślałem, bo i po co? Mnie to nigdy nie interesowało. Jak to ktoś powiedział: "Nie wolno bać się przysłowiowego "dresa”, dlatego, że to on łamie prawo. Łamiąc prawo ściąga na siebie policję, Żandarmerię i inne służby. Prawdziwym zagrożeniem i niebezpieczeństwem są ludzie "pod krawatem". Oni działają zgodnie z prawem. Umieją doskonale wykorzystywać luki prawne oraz służby. A co najgorsze ich nigdy niezadowoli twój upadek. Im jest zawsze mało. Lubią patrzeć jak się staczasz i jak niszczysz to, co budowałeś tyle lat".

Nie rozumiałem, dlaczego pewna grupa osób twierdzi, że jestem podobny z charakteru do Miedwiediewa. Do teraz- powoli rozumiem, o co tak naprawdę może im chodzić.

Dobra robota Panowie. Jestem usatysfakcjonowany. Dziękuję za zajebiście miłą współpracę.

piątek, 16 kwietnia 2010

Chmura sobie leci.

I tak sobotnia jak i niedzielna uroczystość mogą przejść do historii jako największe niewypały, jeśli chodzi o ilość zapowiadanych vipów. Wszystko przez jeden wulkan znajdujący się na Islandii. Obecnie przestrzeń powietrzna jest zamknięta. Z tego, co wiem korporacje lotnicze mogą tracić nawet 200 mln$.
Oczywiście będą przedstawiciele władz o ile wykorzystają alternatywne środki transportu (PKP już się cieszy- pociągi mają w dupie tego typu przeszkody).

czwartek, 15 kwietnia 2010

Permanentna depresja..??

Na czas żałoby miałem odpuścić sobie komentowanie i blogowanie, ale to, co się dzieje aż prosi się o komentarz. Na wstępie wspomnę o przedłużeniu Żałoby Narodowej.

Głównym tematem jest to, co robią rozgłośnie radiowe. Rozumiem, że jest ŻN, ale bez przesady to, co puszczają to są smęty trzeciej kategorii. Nie da się tego słuchać!! Rozgłośnie radiowe próbują wprowadzić nas w stan permanentnej depresji. Ok. Przez pierwsze dni, kiedy wszyscy byliśmy w szoku to rozumiem, ale teraz? Mogliby już zacząć odpuszczać...W telewizji jest trochę lepiej-są programy specjalne, co jest sprawą zrozumiałą, lecz nie kolidują z propozycjami z "normalnej" ramówki.

Dowodem na dogasanie Żałoby są spory, które pojawiły się wyjątkowo szybko. Powód: czy Wawel jest odpowiednim miejscem do spoczynku? Ja powiem tak Decyzje podejmuje rodzina i powinno się ją uszanować. My mamy chuja do gadania. Lecz Wawel to przesada. W katastrofie każdy potrafi pięknie zginać. Wawel to miejsce spoczynku ludzi, którzy w szczególny sposób przysłużyli się Temu Krajowi. Dlatego ja jestem na NIE.

piątek, 9 kwietnia 2010

Autor Widmo

Roman Polański pokazał klasę! Nie będę zdradzał zakończenia i detali, bo nie warto. Film trzeba zobaczyć z kilku powodów. Pierwszym jest niewątpliwie obsada robiąca wrażenie, Ewan McGregor i Pierce Brosnan czy trzeba czegoś więcej. Głównym Bohaterem filmu jest "Ghostwriter" - pisarz, który za pieniądze tworzy dla innych, oddając prawa do swego dzieła. Zostaje zaangażowany do napisania w imieniu byłego premiera Wielkiej Brytanii pamiętników. W trakcie prac nad książką, odkrywa sekrety, przez które znajduje się w śmiertelnym zagrożeniu (filmweb). Tak prezentuje się fabuła. Sam film jest dobrze zmontowany szczególnie końcówka. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy się jej czepiają? Mnie się podoba tak samo jak cały film. Widz bardzo szybko utożsamia się z bohaterem i razem z nim chce dojść do prawdy (cecha wszystkich thrillerów). Wnioskuje tak po reakcjach ludzi w kinie. A było ich sporo ku mojemu zdziwieniu gdyż film dość długo jest wyświetlany. WARTO ocena 9/10

O co chodzi? Refleksji ciąg dalszy

Tym razem nie o kasę a o kino. Lubię chodzić do kina, czuć tą specyficzną atmosferę, zapach popcornu i coli. Przede wszystkim lubię komentować to, co się dzieje na ekranie. Niektórzy postrzegają to, jaką cholerną wadę. Ja tego tak nie widzę. Po prostu niektóre momenty aż proszą się, aby wtrącić to zdanie lub dwa. Na tym polega wypad do kina. Pamiętam jak kiedyś jak byłem z kumplem to o mały włos nie zostaliśmy wyrzuceni z sali a wszystko przez drobną różnicę na temat ewentualnego zakończenia filmu. (Ja miałem rację.) Szczególnie, kiedy film zbliża się do końca- jest wtedy czas, aby przewidzieć zakończenie.


Kiedyś lubiłem sam chodzić do kina, lecz czasy się zmieniły. Byłem typem samotnika. Teraz zamiast iść do kina ludzie wolą ściągnąć film- pojebane....Wyciągnij kumpla lub kogoś mission impossible. Jak się uda to zawsze jest super! Nawet, gdy film jest nudny jak nie wiem, co. Po za tym można usłyszeć wiele ciekawych dialogów. Jednym z lepszych jest o tym jak ksiądz wpada po kolędzie. Tak się poznaje nowych ludzi z kina.

Każdy taki wypad może być źródłem ciekawych wspomnień. Nie pamiętam, aby któryś z takowych wypadów zakończył się wraz z wyjściem z kina. Zawsze jest pizza lub coś innego. Zawsze tematem dyskusji jest film. Jak idę sam dialog zamienia się w monolog i na tym koniec?!

czwartek, 8 kwietnia 2010

Czwartek...

Każdy dzień uczy czegoś nowego. Ten czwartek nauczył mnie kilku nieistotnych rzeczy. Poza środą to jeden z najnudniejszych dni, jeśli chodzi o szkołę. Większej nudy w tygodniu nie ma! Kolejną rzeczą, jakiej się nauczyłem jest to, że nie wiem jak dobra ściągą by była, jeśli nie wiesz, co napisać to nic nie napiszesz na sprawdzianie. Aha dobro popłaca. Ostatnią rzeczą jest to- niektóre potrawy warto, spożywać w specjalnym skafandrze....

Na deser proponuję dwa ciekawe utwory. Pierwszy jest autorstwa Serj Tankiana. Jest tu- z solowej płyty..
Drugi utwór to corver w wykonaniu Sweet Noise. Sympathy For The Devil to stary utwór Stonesów- Tu

Dobra w sumie są 4 piosenki...

wtorek, 6 kwietnia 2010

A Józef Piłsudski powiedział....

Oto kilka cytatów Marszałka Polski, które warto zapamiętać.
  • Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska.
  • Czego krzyczysz... co noga? A tamtemu głowę urwało i nie krzyczy, a ty o takie głupstwo!
  • Głową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej.
  • Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza, jak przedtem był wyścig krwi.- przewidział dzisiejsze realia....
  • Naród (jest) dobry, tylko ludzie (są) chuje (lub Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.)
  • Racja jest jak dupa, każdy ma swoją.
  • Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy! (o sytuacji ówcześnie panującej)
  • – Panie Marszałku, a jaki program tej partii?
    – Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio (rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej)
  • Wytworzyłem całe mnóstwo pięknych słówek i określeń, które po mojej śmierci zostaną, a które naród polski stawiają w rzędzie idiotów....

Odezwa do...

Na samym początku sporo pisałem o istotnej roli przyjaciół. O tym jak wpływają na życie i tego typu. Zapomniałem tylko dodać, że chodzi o prawdziwych przyjaciół. Znajomych można mieć setki, ale przyjaciel to ktoś więcej niż znajomy. To ktoś ważny, ktoś, z którym można pogadać o wszystkim i o niczym!

Każdy jest taki, jaki jest. I to jest piękne. Gdyby wszyscy byli tacy sami świat byłby nudny. A tak są ludzie mający predyspozycje do sportu lub do sztuki. Ja nigdy artystą nie byłem. Sportowcem cóż jak gram to daję z siebie wszystko. Aby malować trzeba mieć to "coś"- Dar.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

WielkaNoc?

Ta...Kolejne Święta, kolejne wymuszone spotkanie z rodziną. Po raz kolejny nikt nie liczył się z moim zdaniem. Konflikty były i będą. Można by tak pisać i pisać, lecz nic to nie zmieni. I tak na kolejne święta będę musiał ponownie przyjechać. Nie lubię pewnych osób i już. Nie wszyscy musimy się lubić i udawać sympatii. Lepiej powiedzieć otwarcie, co się myśli! Wracając do tematu....


Wielkanoc to szczególne Święta. Uważam, ze są ważniejsze od Bożego Narodzenia- Jezus Nas Zbawił! Tylko, dlaczego? Nie musiał, ale Chciał. Powstało wiele prac na ten właśnie temat. Te zapamiętam z kilku powodów. Pierwszym jest oczywiście miejsce- Zawoja. Piękna wieś.....I co z tego, że piękna jak z nudów można sobie palnąć w łeb.[!] Gwarantuje, że to by była prawdziwa atrakcja. Dalej to sam przebieg uroczystości. Został ustanowiony rekord, jeśli chodzi o chaos w kościele (pełen kościół, 3 księży i tłum ludzi "do komunii"). Nikt nad tym nie panował. Ciekawie było.... Tyle jeśli chodzi o część formalną

Wielkanoc to także czas wolny. Tu nie narzekam- dzięki!! Jak jest pewna osoba to nigdy się nie nudzi.

Jak to mówią Alleluja i do przodu!!!

wtorek, 30 marca 2010

Zakupowy chaos

Zwykle lubię je robić. Tak chodzić po hipermarkecie bez celu, przeglądać kolejne wystawy. Dzisiaj było inaczej....To nie zmęczenie (wypiłem ponad litr Tigera i czuję się....Dziwnie (?)) ani brak chęci- Sam chciałem jechać. Może to przez wtorek. Zakupy robię w zwykle w drugiej części tygodnia. Zwiedziłem dwa hipermarkety. W obu przypadkach umierałem! To była istna droga przez mękę. Chciałem zniknąć na chwilę być w innym miejscu daleko od tego. Widok tych twarzy, obojętnych, skoncentrowanych na listach zakupów. Nienawidzę przedświątecznych dni i tego chaosu. Tego wkurwiającego tłumu. Tu kolejka, tam kolejka o znalezieniu miejsca na parkingu nie wspomnę! Jeszcze ta piosenka w radiu (Ta) oddająca idealnie charakter tego jebanego dnia.


Czy ktoś pamięta, co tak na prawdę świętujemy w te dni?? Tak tylko pytam...

niedziela, 28 marca 2010

Nareszcie- Milion

I poszło po 11 latach [!!!]. Ktoś wygrał ten milion. Pytania cóż trudne nie były. No może z 2 lub 3 ja miałbym problem. To się chyba nazywa fart? Gratuluje szczęśliwcowi ze Szczecina. Mam nadzieję, że na kolejną wygraną nie będzie trzeba długo czekać. Sam sposób gry taki na luzie- super to wyglądało takie prawdziwe. Wydaje się, że właśnie o to chodzi w tej grze.

GP Australii- 2 Kubica

Nie lubię tego wyścigu z bardzo prozaicznego powodu, jakim jest spora różnica czasu. Niestety start tego wyścigu przypada na 8.00 W niedziele! Warto wstać na prawdę warto! Kto wstał na pewno nie narzekał na nudę. Jej tam nie było. Była za to walka i setki manewrów wyprzedzania.


Przed startem spadł deszcz. Konsekwencją tego była zmiana opon na intermediaty (przejściowe). Sam start był fenomenalnym zjawiskiem. Robert do końca zachował zimną krew, czego efektem był awans na 4 pozycję (startował z 9). Pecha miał Alonso, który po błędzie spadł na dalszą pozycję. Chwilę później były pierwsze kraksy i prezentacja nowego SC (Mercedes SLS AMG). SC prezentuje się rewelacyjnie! Z racji mokrego toru wielu kierowców zaliczyło wycieczki na pobocze. Po kilku okrążeniach tor zaczął wysychać. Na reakcję kierowców nie trzeba było długo czekać. Pierwszy do boksu na zmianę opon na "suche" zdecydował się Jenson Button i ten manewr zapewnił mu zwycięstwo (!). Kolejni ruszyli za Brytyjczykiem. Kubica wskoczył wtedy na pudło! Pechowcem był Vettel, który po awarii wypadł z toru (był liderem). Błędne decyzje teamu pozbawiły szans na zwycięstwo Webbera. Muszę wspomnieć o zajebistej walce, jaką stoczył Kubica z Hamiltonem (!) (anglik próbował wyprzedzić Roberta- nie udało się).

Hamilton był klasą samą dla siebie- najszybszy, jechał po mistrzowsku. Miał pecha na ostatnich okrążeniach wjechał w niego Webber. Kubica stoczył jeszcze jeden bój z Massą- również zwycięski (w obronie 2 lokaty)

Jeśli chodzi o Ferrari to na starcie kłopoty miał Alonso- spadł na ostatnie miejsce. Pokazał jednak swoje umiejętności awansując aż na 4 miejsce. Byłem w szoku, z jaką łatwością wszystkich wyprzedza- i to się nazywa jazda!! Massa pewne 3 miejsce- Brawo chłopaki!

Nadmienię tylko, że pierwsza 4 przejechała większość dystansu na jednym zestawie opon na suchy tor (inni kierowcy mieli po 2 zjazdy na zmianę ogumienia).

Michael Schumacher był cieniem. Też miał podobne problemy, co Alonso. Starczyło jednak tylko na 10 miejsce Wielkiego Mistrza

sobota, 27 marca 2010

Prekampania i wiatraki Hej!

Miałem nie mieszać się do polityki, bo się na niej nie znam, bo jest nuudna, bo są tam złodzieje i skurwiele. Ostatnie newsy z TV aż same zachęcają, aby coś napisać. Zacznę od kwestii podstawowej, czyli prekampani. Do tej znanej z USA sporo nam brakuje. Nasza była tylko dobrym widowiskiem- nic po za tym. Kandydat był już wiadomy przed jej rozpoczęciem (Komorowski). Uważam, że prekampania to manewr mający odwrócić naszą uwagę od innych spraw. Same wystąpienia kandydatów były cholernie przesłodzone. Aż się rzygać chce tyle było tego cukru. Na każdym kroku udawana sympatia i miłość. Bronku, Radku- Trochę powagi proszę! Ja osobiście wolałbym Radka Sikorskiego- przebojowy, nowoczesny i do tego z renomowany i szanowany światowy polityk młodego pokolenia!- może następnym razem.



Zgoła inną sprawą jest polityk "..Z pod samiuśkich tater hej! i jego psie piniądzie. Przeca trza zarobić, bo z tej nienormalnej polityki nie do się żyć!" Ja jako obywatel jestem zbulwersowany. Dobrze, że jest taki Tygodnik Podhalański- BRAWO! Chodzi o pewnego senatora. Jeśli 9 tyś. To dla niego mało to niech zrezygnuje, (co prawda jego kariera w polityce dobiegła już końca). Nadmienię tylko, że to senator PiS-uaru
Z TVN24

wtorek, 23 marca 2010

Dziwnie....

I nadszedł ten dzień, który miał nigdy nie nastąpić. Parking, chwila, nie moja wina. Kurwa nie wiem. Może ja coś źle zrobiłem- tylko gdzie? Zaparkowałem idealnie. Kurwa! Dlaczego ja?! Przecież jest tyle innych samochodów. Dlaczego mój?! Chciałbym, żeby to był sen...Chcę się już obudzić, proszę, błagam....


Co teraz będzie? Nic. Sprawca odjechał....Trzeba naprawić. Najardziej boli pierwsza rysa, pierwsza rana. Coś w tym jednak jest. To boli i to bardzo.

niedziela, 21 marca 2010

TzG part 2

Po raz kolejny to nie taniec jest najważniejszy a popularność. Doświadczyła tego A. Piotrowska ze swoim partnerem. Jakiś tam mrozu..? Dziwne nie znam gościa. Ciekawe czym się zajmuje? Domyślam się, że w tej parze to Aneta była gwiazdą. Szkoda....Co dopiero wróciła i taki koniec. Tak to jest kiedy decydują sympatie i antypatie.


Obecna edycja jest dziwna. Nigdy nie byłem fanem tego programu i nie będę. Jak wspomniałem interesuje mnie fenomen tego show. Tyle edycji a ludzie chcą to jeszcze oglądać. O ile we wcześniejszych edycjach nie miałem problemu ze wskazaniem, kto jest ową gwiazdą to z tą edycją mam kłopot z odpowiednim typowaniem. Nawet realizatorzy mieli problem przy ustalaniu honorarium. Chyba Maserak zainkasuje więcej od Kamińskiej.(!) Dziwne....Co to się porobiło? Z tego co się dowiedziałem to zawsze gwiazda zarabiała więcej niż tancerz.

Gdyby tak można....

Gdyby tak można zostawić wszystko,
I udać się w podróż incognito.
Zostać żebrakiem albo pijakiem,
Zostawić materialną przeszłość.

Nic nie budować, cieszyć się życiem,
Wsłuchać się w ludzi i ich pragnienia,

Budzić się wtedy, gdy wstaje słońce,
Nie mieć niczego oprócz cienia... więcej

Gdyby można tak zostawić wszystko, co dotąd znam,
Wiedzieć, że tam gdzie ja, jest mój dom.
W oczach mieć cały świat,
Podróżować wolnym, nie liczyć lat,
Wiedzieć, że tam gdzie ja, jest mój dom.

W oczach mieć cały świat,
Podróżować wolnym, nie liczyć lat,
Wiedzieć, że tam gdzie ja, jest mój dom.

Gdyby można tak zostawić wszystko, co dotąd znam,
Wiedzieć, że tam gdzie ja, jest mój dom... i ma sens

Wsłuchać się w kamień, pogadać z drzewem,
I z każdym bogiem być bardzo blisko,
Nie czynić dobra i nie przeszkadzać,

Poczuć, jak wokół tętni wszystko. Wilki-Zostać Mistrzem

czwartek, 18 marca 2010

Rekolekcje

Postanowiłem w tym roku uczestniczyć w rekolekcjach. Nie wiem, dlaczego. Wcześniej wykluczyłem możliwość mojego udziału a jednak. Za "nie" przemawiało to, że i tak nic nie zmienią, że to tylko tak na chwile, że tematyka taka sama i wiele innych. Nie potrafię powiedzieć, co było tą iskrą, aby jednak uczestniczyć. Może ciekawość jak to teraz będzie z lekko innej strony.

Pierwszy dzień (pon.)- Tematem spotkania było powołanie Mateusza na apostoła. Mateusz był celnikiem. Dzisiaj odpowiednikiem celnika jest poniekąd komornik. Rozważane było jedno zdanie "Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim." Mt. 9,9 Jak poprzez jedno zdanie Matusz porzucił wszystko i poszedł za Jezusem. (?) Lekkie zdziwienie wywołało u mnie dojście do seksu! Jak można z takiego zdania dojść do seksu?!! Ano można...Komora celna= zamknięcie w pewnym świecie. Świecie uzależnień, pieniędzy, fałszywych prawd....Z racji rekolekcji młodzieżowych pewnym jest, że ten temat wcześniej czy później będzie omawiany. Pierwszy milion-zapamiętam!

Drugi dzień (wt)- Jest dniem gdzie nadrzędnym tematem zawsze jest grzech. Nie byłem jeszcze na rekolekcjach gdzie byłoby inaczej. Ogólne wnioski to: grzech ogranicza. To zdanie oddaje sedno całej konferencji.

Trzeci dzień (śr)- Z trudnościami, lecz dotarłem na ostatni dzień rekolekcji (38 stopni robi swoje). Tematem była wiara. Dokonany został podział na 4 podstawowe sposoby wiary. Był jeszcze jeden punkt- o nim przy innej okazji. To tyle, jeśli chodzi o tegoroczne rekolekcje.

Czy coś się zmienieni? Nie wiem....Wszystko, co było na tych rekolekcjach już słyszałem- zero nowych informacji. Może potrzebne było takie przypomnienie tego, o czym już zapomniałem. Jak je zapamiętam? Na pewno jako grę jednego człowieka.....Oraz jako ciszę. Coś jednak w tej ciszy jest.

wtorek, 16 marca 2010

Znam skurwysynów, którym nie podałbyś ręki

Manipulacja Sweet Noise. Czy jestem owym skurwysynem? Czy jestem niewidzialny? A może to tylko taka prowokacja, lecz tym razem nie moja! To tylko utwierdza mnie w pewnych przekonaniach i teoriach, o których już mówiłem i to kurwa nie raz! Cała afera o jeden gest....Tyle tylko, że to ważny gest. Nic się nie zmieniło i się nie zmieni, jeśli chodzi o tę kwestię! Cóż nie moja wina. Może jednak jestem prowokatorem? Może ja po prostu lubię tego typu gry? Pozbawione zasad…
Pozostaje tylko jedno pytanie: Kto z tego napięcia pierdolnie ze szczęścia???

niedziela, 14 marca 2010

Ferrari ponad wszystko- GP Bahrajn

Lepszego startu oraz debiutu Alonso nie mogłem sobie wyobrazić! Zwycięstwo i drugie miejsce Massy dowodzi, że to Ferrari będzie głównym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. Pech chciał, że Hamilton dotarł do mety jako 3. Szkoda Kubicy gdyby nie incydent na pierwszym zakręcie to byłoby o wiele lepiej a tak jest tylko lub aż 11 miejsce.


Jak zawsze pierwszy zakręt jest tym decydującym o przebiegu całego wyścigu. Robert nie miał szczęścia do pierwszych wyścigów (rok temu wyeliminował go Nakajima) a teraz przeszkodził mu Sutil pozbawiając szans na zajęcie wysokiej pozycji. Po pierwszym okrążeniu Robert był na 21 miejscu. Dzięki rewelacyjnej jeździe oraz problemom technicznym innych udało się zakończyć wyścig na 11 miejscu. Dla mnie wyścig w wykonaniu Kubicy jest na +. Udowodnił, że jest liczącym się zawodnikiem awansując aż o tyle lokat. Jego partner z teamu nie miał tyle szczęścia- wyeliminowała go awaria (nadmienię, iż zajmował 11 (!) lokatę w momencie zjazdu na pit lane).

Sam wyścig obył się bez większych incydentów. Ciekawie wygląda nowa grafika wprowadzona przez LG. Ja czekałem na pierwsze zjazdy do boksu. Wiem jedno- wyścigu poprzez zjazd do alei serwisowej nie wygrasz. Cała operacja zajmuje ok. 24 sec. różnice w obrębie 1s. (!!). Pechowcem GP Bahrajnu będzie niewątpliwe Vettel (awaria układy wydechowego). Jeśli chodzi o Michaela Schumachera to ciężko coś napisać. Szóste miejsce jak na powrót wydaje się odpowiednim.

sobota, 13 marca 2010

Zaczynamy!!

Nareszcie po zimowej przerwie startuje F1! Królowa wyścigów jest tylko jedna. Co nowego w tym sezonie? Cóż wielkich zmian nie ma po za jedną istotną zmianą. A mianowicie zakazie tankowania! W tym sezonie nie zobaczymy już efektownych tankowań jak było do tej pory. Ja tam nie narzekam. Teraz będzie ciekawiej. Walka rozegra się na torze a nie jak bywało wcześniej podczas pit stopów. Cały sezon 2010 zapowiada się zajebiście. Powrót starego lisa Schumacher'a, nowa punktacja (preferująca walkę na torze), Kubica w Renault, nowe teamy sponsorskie, 19 rund, Mercedes powraca na tor czy trzeba czegoś więcej?! Muszę wspomnieć o gigantycznych roszadach pośród kierowców. Brak Icemana (Raikkonen), dwóch Brytyjczyków McLarenie, Brazylijczyk i Hiszpan, w Scuderii (będzie rozpieducha hehe)!


Sezon 2010 można śmiało określić mianem sezonu powrotów.

Oczywiście trzymam kciuki za Roberta. Teraz powinno być lepiej w końcu nie ma już mechaników, którzy potrafili spierdolić każdą czynność niwecząc tym samym całą strategię. Mam pewne obawy odnośnie Renault. Brak Flavio Briatore to spory cios dla całej formuły 1. Flavio to ikona tej drużyny, tego sportu. Oby nowy szef Renault sprostał oczekiwaniom.

Mnie notabene interesuje Ferrari. Massa po długiej rekonwalescencji powraca na tor. Jego nowym partnerem jest Alonso. Hiszpan pasuje do koncepcji Scuderii. Nie oczekuje jego sukcesu w Bahrajnie. Wiadomo musi się zgrać z bolidem, lecz kolejny wyścig musi paść łupem czerwonych.

piątek, 12 marca 2010

7 niebo

To nie do wiary, że się ziścił
taki piękny plan
Mamy wokół znów nienawiści
kosmiczny prawie stan
W innych sprawach to ciut gorzej
- "Bieda, panie... Cóż"
Ale co do samej nienawiści
- to siódme niebo już
Niech tam sobie inni gdzieś
mają ropę, prąd i gaz
Nie podskoczą nam - o nie!
Tyle tej energii w nas

W siódmym niebie nienawiści
zmiłowania ani gram
W siódmym niebie nienawiści
lepiej niż na haju nam
Nic tam nie jest wybaczone
Byle drobiazg, byle grzech...
Wszystkie chwyty dozwolone,
by przywalić komuś, eh !

Za długo było tej niewoli,
gdy człowiek nie śmiał śmieć
Bo mu antychryst nie pozwolił
ze wszystkich łacha drzeć
A teraz siódme niebo nam się dzieje
Bajeczny nastał czas
Wiadomo, wszystkie kurwy i złodzieje
Nie wyłączając nas
Niech no kto wychyli łeb
Trzeba opluć, zgnoić, zgnieść
Taki nasz powszedni chleb
Obsobaczyć go i cześć Lady Pank- 7 niebo...

niedziela, 7 marca 2010

Sezon wiosenny czas zacząć!

Teraz można oficjalnie rozpocząć sezon wiosenny w telewizji. No, bo jak tu rozpocząć sezon przed emisją Tańca z Gwiazdami? Już jest po pierwszym odcinku kolejnej 11 serii. Kurde, że też to się nie znudzi....To jest jakiś pierdolony fenomen na dużą skalę- tyle sezonów i ludzie to oglądają. O TzG będę jeszcze pisał a co!

Co nas czeka nowego? Po za nowymi premierami jest całkiem sporo nowości. Przerwę zimową (wyróżnia się dwa sezony; wiosenny i jesienny) wykorzystał niewątpliwe TVN, który zasypał nas nowościami serialowymi. Pomijam Majkę, która już na dobre zagościła w TV. Można śmiało powiedzieć- Majka ma już swoich fanów. Ciekawie zapowiadają się Klub Szalonych Dziewic oraz Usta Usta. Oba seriale obliczone wstępnie na 13 odcinków. Pewnym jest to, że doczekamy się kontynuacji. Do końca nie wiem, o co chodzi w tych dwóch serialach. Nie mniej oglądając je dobrze się bawiłem (szczególnie UU). Dalsze recenzje owych seriali później. Co dalej...? Dalej to tylko nowe sezony SMS, Kuby Wojewódzkiego, Milionerów i innych znanych pozycji. Ciekawie prezentuje się nowa wersja Milionerów. 2 Nowe koła ratunkowe i jeden próg gwarantowany. Tyle, jeśli chodzi o najpopularniejszą stację.

Telewizja Publiczna pomijając nowe filmy i kontynuacje wprowadza nowy serial kryminalny o zajebiście inteligentnym tytule "Nowy" (a właściwie to nowa, bo bohoterką jest młoda policjantka). Nie ważne...zobaczymy jak będzie- premierę ma w czwartek. Ja czekam na nowy sezon Dr. House. Mam nadzieję, że się doczekam. Tyle jeśli chodzi o TVP.

Polsat wprowadza same kontynuacje serialowe- brak własnego programu. Kiedyś Polsat był ciekawą stacją teraz jest taki chujowy. No dobra są filmy i seriale, lecz po za nimi jest bieda jak cholera...


To tyle, jeśli chodzi o nowości w nowym sezonie telewizyjnym. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądać.

sobota, 6 marca 2010

GROM



Jeden z ciekawszych filmików, jakie znalazłem na temat tej jednostki. Informuje tylko- są to materiały promo jednostki z tego, co pamiętam materiały użyte w programie "Pod napięciem". Filmik wykonany przez grupę CFMG. Polecam zainteresowanym film o Gromie na YT. TUTAJ

piątek, 5 marca 2010

Mała recka.

Nadszedł czas na pierwszą reckę mojego samochodu. W prawdziwej trasie jeszcze nie byłem, lecz jeśli chodzi o miasto to mam już swoje zdanie. Jest dobrze. Osiągi są wystarczające jak na miasto i trasę, którą przemierzam każdego dnia. Najpierw obwodnicą (ul. Andersa) na Stare Bielsko, następnie pod "konia" i pod szkołę i z powrotem. Trasa zróżnicowana. Są elementy szybkie, jaki kręte odcinki. Silnik, jaki mam wystarcza w zupełności. Nie narzekam na brak mocy. Komfort jazdy odpowiedni do segmentu "B". Samochód jest łatwy w prowadzeniu. Duży plus za funkcję "CITY" (dodatkowe wspomaganie kierownicy-, zajbiście przydatna rzecz, jeśli chodzi o parking). Na obecną chwilę nie znalazłem jeszcze minusów. Na wiosnę planuję założyć alusy. Myślę o 15' lub 16'. Opony ma się rozumieć o szerokim profilu. Wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Oby mi nigdy go nie zabrakło…

wtorek, 2 marca 2010

Po igrzyskach.

I tak kolejne igrzyska przechodzą do historii. Te zapamiętam jako jedne z ciekawszych. Nie interesuje mnie jakość tras tudzież inne problemy techniczne organizatorów. Ja jestem widzem a nie sportowcem! Wszystkie takie problemy należy zgłaszać odpowiednim osobą. Wracając do igrzysk; Były medale dla Polski- Były. Medale Justyny Kowalczyk, Adama Małysza, Panczenistek przejdą do historii naszych sukcesów. Na pewno były to jedne z najbardziej emocjonujących igrzysk. Ten rewelacyjny finisz Justyny! Do samego końca nie było wiadomo, kto wygra. Ciekawe czy będzie Justynomania?

Adam Małysz nie zwiódł oczekiwań. Dwa Srebra dla króla skoczni- Gratulacje!
Największa niespodzianka- Panczenistki. Dyscyplina sportu pomijana a relacjach telewizyjnych a tu proszę medal. Kolejne igrzyska za 4 lata. Wtedy będzie jeszcze więcej medali!

poniedziałek, 1 marca 2010

Finał marzeń

Marzenia się spełniają. Chciałem, aby w finale igrzysk był mecz pomiędzy USA a Kanadą. Sen stał się faktem. Sam mecz stał na cholernie wysokim poziomie przez wszystkie 3 tercje. Akcja za akcje, strzał za strzałem- coś niesamowitego!! Z tercji na tercję robiło się ciekawiej. Pierwszy gol podał dla Kanady. W drugiej części był remis po jednej bramce dla obu drużyn. Na deser rewelacyjna końcówka 3 części meczu. Na 24 SEKUNDY przed końcem USA doprowadzają do remisu i dogrywki. W samej dogrywce klasę pokazała Kanada zdobywając zwycięską bramkę na wagę złota olimpijskiego!


Sam mecz przejdzie do historii. Tak emocjonującej i porywającej gry się często nie ogląda.

niedziela, 28 lutego 2010

Dupa, dupa, dupa...

Nienawidzę, kiedy ktoś z rodzinki wpada na super rewelacyjny pomysł, aby przyjechać bez wcześniejszej informacji! Tak jak dzisiaj! Pytam się czy nie można było wczoraj zadzwonić i zapytać czy może w niedziele jesteśmy w domu i czy można ewentualnie przyjechać. Kurwa po chuja pytać. Lepiej zadzwonić z informacją, że jest się już w drodze! Nie ważne, że można zniweczyć jakieś plany (pech chciał- nie mam na dzisiaj żadnych planów). Pomijam fakt, iz kultura tego wymaga, aby zadzwonić wcześniej i zapytać... Znając życie wszystko będzie trwało do wieczora. I tak oto wygląda niedziela.


Ok. Sam często robiłem podobne "naloty" z tą różnicą, że zawsze dzwoniłem i informowałem osobę zainteresowaną o moim przyjeździe. Najczęściej wpadałem tak do babci po uzupełnienie różnych zapasów. Wizyty były krótkie. No chyba, że babcia nas zatrzymywała. To były czasy...

piątek, 26 lutego 2010

Spadając

Upadam, wciąż upadam
I długo lecę w dół
Podnoszę, się podnoszę
Tak wiele muszę mieć sił
Barwy dnia - ja w nich tonę
Myśli wirują po głowie

Chcę się swobodnie unosić
Zrzucam tę betonowe buty

I wiem, że mogę, wiem, że mogę
choć mam pod skórą coś jakby strach
lecz mimo tego wiem , ze mogę
zanurzyć się w bezmiarze dnia

Rozpadasz się rozpadasz
jak kamień toczysz się
na nowo zbierasz w sobie
jak wiele w tobie jest sił
światło niech w tobie plonie
i myśli wirują po głowie
chcesz się swobodnie unosić
i zrzucasz te betonowe buty

I wiem, że mogę, wiem, że mogę
choć mam pod skórą coś jakby strach
lecz mimo tego wiem , ze mogę
zanurzyć się w bezmiarze dnia - Lipali- Upadam

Kryzys dopada coraz częściej nie wiedzieć, dlaczego....Wszystko wkurwia! Najlepiej palnąć sobie w łeb i zakończyć tę historię...Nie! Podnoszę się i idę dalej do przodu. Bo wiem, że mogę...Robić wszystko tak jak ja chcę...- Po mojemu…A teraz to pierdole..

środa, 24 lutego 2010

Znajomości?

Załatwiając sprawy związane z samochodem przekonałem się, jaką rolę odgrywają znajomości. Chcąc załatwić te sprawy normalnym tokiem musiałbym czekać chyba z tydzień. A tak wszystko udało się załatwić w jeden dzień! Ja pierdole! Szok! Jestem w szoku. Znajomości dzisiaj to podstawa. Teraz już wiem, co i gdzie mogę załatwić powołując się na odpowiednie nazwiska. Od razu świat i życie staje się prostsze.


Co załatwiałem? Pierwszym punktem było radio. Bez muzyki w samochodzie nie wyobrażam sobie jazdy. Poszukiwania trwały z bite 2h. Dokonałem zakupu. Problem jak to zamontować?- Znam gościa, który zrobi to w kwadrans. Super! Kolejnym punktem były listwy boczne (takie coś cholernie przydatne na naszych parkingach szczególnie w obrębie centrów handlowych). Znajomości odegrały zajebiście ważną rolę. Dzięki nim za oszczędziłem w chuj kasy. Muszę wspomnieć, że zamontowane zostały w przeciągu 20 min!

Znajomości to podstawa egzystencji człowieka bez nich życie to męczarnia!

niedziela, 21 lutego 2010

Przemyślenia...

Miała 10 lat albo mniej Zapytała mnie jak to jest
Czemu w dzieciach wciąż mieszka strach
Czemu ból tu znalazł dom Czy ten lepszy świat jest tylko w snach
Powiedz czy jest raj, powiedz czy jest
I czy zwykłe dzieci mogą tam wejść
Powiedz czy jest raj, powiedz ze tak
Przytuliłem tylko ją we łzach

On miał 10 lat, jak kiedyś ja O nim nie chce dziś słyszeć świat
Podszedł do mnie jak zwykły lis Mówił, że dziś nie jadł nic
Gdy mu dałem coś, spytał mnie

Powiedz czy jest raj, powiedz czy jest
I czy zwykłe dzieci mogą tam wejść

Powiedz czy jest raj, powiedz ze tak
Ja milczałem czując wstyd i żal

Obok nas, tuż obok nas żyją jak za szkłem
Słabi jak na wietrze liść Pomóż im pokonać ten wiatr
Daj im swoją moc

Raj, powiedz czy jest I czy zwykłe dzieci mogą tam wejść
Powiedz czy jest raj, powiedz, że tak Czasem przytul je, zawsze we łzach

Powiedz czy jest raj, powiedz czy jest
I czy zwykłe dzieci mogą tam wejść
Powiedz czy jest raj, powiedz ze tak
Zamiast milczeć czując wstyd i żal

Odpowiedz mu, odpowiedz jej
Czy jest raj, czy jest raj Odpowiedz mu, odpowiedz jej
Czy jest raj, powiedz czy jest raj ==> G. Markwski

sobota, 20 lutego 2010

Wybór

I tak zapadła decyzja na temat mojego pierwszego samochodu. Mam go i cieszę się jak dziecko! Nareszcie jestem uniezależniony od komunikacji publicznej. Nareszcie nie musze czekać w deszczu, mrozie aż łaskawie przyjedzie jakiś autobus. Piękne jest to, że to ja decyduje gdzie i kiedy jadę. Może to nie jest samochód taki, o jakim marzyłem ( a marzę o pięknej, zmysłowej włoszce, czyli Alfa Romeo 159), ale jak na pierwsze autko jest idealny. Co teraz? Cóż najpierw obiecane tournee po rodzince. Każdy chce zobaczyć, czym będę jeździł- to zrozumiałe. Pierwszą osobą jest moja kuzynka. Zawsze trzymała moją stronę w sprawach konfliktowych. Poza tym jako pierwsza zgodziła się na to. Nie wiedząc jeszcze jak jeżdżę.


Dobra obiecuje, że jako kierowca będę się starał podwozić przyjaciół. Tak nawet tam......

czwartek, 18 lutego 2010

Sterylka

Mija już doba od tego zabiegu a ja nie mogę wyjść z podziwu nad Kicią. Jest ospała, leniwa, ale nie traci swojego charakteru. Nie chce, aby jej pomagać. Sama chce wszędzie wchodzić. Co prawda jak już się wdrapie na łóżko to idzie spać. Nich śpi i zbiera siły. Szwy będą ściągać dopiero za 10 dni a kaftan już denerwuje...

Kicia jak wiadomo jest kocicą nad wyraz temperamentną. Swój charakter pokazuje nad wyraz często u weta. Szczególnie jak przyjdzie czas przycinania pazurków. Masakra jednym słowem. Przy tej walce wymiękają wszystkie, jakie znam z TV., Na co dzień to miły, sympatyczny kociak nie wykazujący agresji.

Informuje, że ten zabieg był konieczny z medycznego punktu widzenia

wtorek, 16 lutego 2010

Odwagi.

Jest potrzebna jak każda inna cecha charakteru. Niektórym będzie ona szczególnie potrzebna. Ja wierze, że się uda, bo wiara czyni cuda. Z drugiej jednak strony (wykładowcy) sesja to nic strasznego jak jest się dobrze przygotowanym. Wystarczy trochę wysiłku, pracy, aby otrzymać zaliczenie. Oczywiście zostaje jeszcze sesja poprawkowa, która jest męcząca nie tylko dla studentów.


I tak dobiegnie końca sesja zimowa. Może wtedy będzie wolne, w co wątpię...Praca to praca..

Iluzja losu

Wyrzeźb sam w kamieniu swoją twarz
Pozostaw w skale ślad
I przytul się do serca matki swej
I słuchaj szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los
Nie możesz być już ślepy jak każdy kret
Masz widzieć kazdy ból
I bijąc sercem w mur otworzyć drzwi
By słuchać szumu drzew
Tylko...Illusion

niedziela, 14 lutego 2010

Świry w akcji.

Ta sobota była ciężkim dniem. Na szczęście już się skończyła. Z braku innego zajęcia (czytaj: nudy) obejrzałem dwa jakże ciekawe "filmy". Mianowicie The Dudesons oraz The Jackass. Musiałem się jakoś odstresować. Obejrzeć coś głupiego a zarazem śmiesznego. Najlepiej abym tego wcześniej nie widział. Po długich poszukiwaniach trafiłem na owe rzeczy. Lepszym czymś (filmem bym tego nie nazwał) są wygłupy koleszkowców z Finlandii. Przebijają pomysłowością Bama i jego paczkę. Numery są śmieszne i dobrze wykonane. Widać, że nie są robione na siłę jak to często ma miejsce u The Jackass. Są rewelacyjni, jeśli chodzi o poprawienie humoru. Wystarczy wbić na youtube i trochę poszukać- warto jak ktoś lubi pozytywnych pojebów. Nie muszę chyba mówić, że obie grupy to profesjonalni kaskaderzy ( tak siebie określają). Reasumując: jak nie ma co robić a nie chcesz oglądać starych filmów to świry idealnie spełnią swoje zadanie.

sobota, 13 lutego 2010

Czas rozpocząć igrzyska!

I tak ruszyły kolejne igrzyska olimpijskie. Obecnie jest to pozbawiona sensu arena zmagań, która już dawno utraciła swój niepowtarzalny charakter. Dawniej na czas igrzysk wstrzymywano wojny i wszystkie konflikty. Dzisiaj można o tym zapomnieć. Nie mam nic przeciwko igrzyskom. Uważam, że ceremonia otwarcie była rewelacyjna mogła się podobać. Chodzi mi o pewien urok a nawet przesłanie, jakie kiedyś niosły igrzyska.
Po raz kolejny liczę i stawiam na naszą reprezentacje narodową. Mam nadzieje, że i na tych igrzyskach coś wywalczymy. Najbardziej to czekam na hokej. Dla tej dyscypliny oglądam igrzyska. Lubię hokej i tyle. Stawiam na USA lub Canade. Reszta drużyn niech się chowa. Taki finał to marzenie. Ciekawy jest też zjazd. Obejrzę tak dla rozrywki. Hmm....tylko ile z tego wszystkiego będzię w tv?
EDIT:
Mamy już medal- Srebro od Małysza! Brawo.

czwartek, 11 lutego 2010

Obojętność to paraliż duszy, to przedwczesna śmierć.

Te słowa wypowiedział Antoni Czechow natomiast inni powiedzieli, że wolą "[..]strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia...". Kontekst jest chyba oczywisty....
Nie bez przyczyny zestawiam obojętność z poświęceniem, jakim jest służba w formacji mundurowej. Są to najważniejsze słowa ślubowania, jakie składa każdy "mundurowy". W tym przypadku Czechow miał racje...

Cała sytuacja działa się o zgrozo w biały dzień (!!). Nikt, nikt nie pomógł....Nie wiem ilu wtedy było ludzi- nie mnie to oceniać. Wiem natomiast jedno tego wszystkiego można było uniknąć. Wystarczyło, aby ktoś przełamał barierę strachu i ruszył na pomoc. Powoli znieczulica społeczna nas wyniszcza brak reakcji tam gdzie jest potrzebna. Teraz niech każdy odpowie na pytanie-, co ja bym zrobił widząc takich skurwysynów atakujących człowieka? Normalną reakcją jest strach. Ok. Czasami zdarzy się sytuacja, że od naszej reakcji zależy zdrowie lub życie (przykładowo jakiś wypadek) innej osoby. Tu nie ma miejsca na strach. Jak ktoś to kiedyś ładnie powiedział Polska to kraj ludzi bojaźliwych wystarczy jednak jedna iskra i zmienia swoje oblicze. Zabrakło tej pieprzonej iskry. Takie zdarzenie mogło mieć miejsce gdziekolwiek a zwrócić uwagę mógł ktoś zupełnie inny- przypadkowa osoba, może nasz znajomy (?). Słyszałem różne komentarze na temat wyszkolenia policji. Z tego, co się orientuje nie jest źle. Do poziomu komandosów jest trochę daleko, lecz stan szkolenia jest adekwatny do funkcji, jaką dana osoba sprawuje. I tak obojętność zbira żniwa.

"Oficerem się jest a nie bywa...." "Obojętność jest królową - zimną, nieczułą"
Meadows of Heaven

poniedziałek, 8 lutego 2010

Myśl

To wraca. Dobro wraca. Mały gest lub jego brak jest sygnałem jest impulsem. Tak niewiele wystarczy, aby sprawić radość. Szczęście w nieszczęściu, Kolory w szarości....

niedziela, 7 lutego 2010

Lekki szok

Tak jestem w lekkim szoku po niedawnej przejażdżce po okolicznych komisach samochodowych oraz po informacjach, jakie do mnie docierają. Zahaczyłem nawet o Tychy. Najczęstszym słowem, jakie słyszę odnośnie tego tematu to "chujowe". Wbrew moim wcześniejszym prognozom rynek samochodów używanych na prawdę jest chujowy. Oczywiście sytuacja dotyczy samochodów do powiedzmy określonej kwoty. Powyżej tej kwoty można znaleźć ciekawe egzemplarze w bardzo dobrym stanie. Samochody, jakie przyszło mi oglądać z zewnątrz sprawiały dość przyjazne wrażenie. Po bliższym zbadaniu okazywały się totalnym złomem. Na co zwracać uwagę? NA WSZYSTKO! Począwszy od lewarka zmiany biegów, wytarcie kierownicy, zużycie tapicerki, schowków i innych elementów. Cofnięcie licznika dzisiaj nie stanowi żadnego problemu dla wprawnego speca. Dlatego należy patrzeć na to, co jest we wnętrzu. Bo o ile licznik może skłamać to wnętrze już nie. Zawsze zdradzi przebieg samochodu. Dalej pozostaje tylko jazda próbna. Obowiązkiem w dzisiejszych czasach jest wizyta u diagnosty. Nie zaszkodzi też wizyta na hamowni.


Samochody produkowane po roku 2002 nie należą do grona samochodów odpornych. Kiedyś auta były budowane na kompletnie innych zasadach. Musiały być przede wszystkim odporne na zużycie. Obecnie stawia się na gadżety kosztem odporności. Dlatego kupienie dobrego auta graniczy z cudem. Zawsze trzeba doliczyć do kwoty samochodu używanego, co najmniej 5000zł, aby móc nim jeździć. Pierwszym elementem, jaki idzie do wymiany są klocki hamulcowe, amortyzatory, często wydech itd. Na rynku są dostępne samochody zadbane, lecz o przebiegu przekraczającym 150 tyś km. To z kolei wymusza dalsze koszty związane z utrzymaniem samochodu. Jeszcze do całej kwoty musimy doliczyć koszty podatków. Teraz pozostaje tylko jedno pytanie czy aby warto inwestować w używki?

środa, 3 lutego 2010

Pełny sukces

Udało się- Jestem kierowcą! Dopiąłem swego jak zawsze. Jak sobie coś postanowię to dołożę wszelkich starań, aby ów cel został zrealizowany. Ale od początku. Oczywiście był stres przed tunelem i w sumie tylko przed nim. Jeździć umiem, więc to nie problem przejechać się po znanych trasach z tą różnicą, ze zamiast instruktora po mojej prawicy siedzi egzaminator. Jak u mnie wyglądał egzamin? Pierwszym elementem jest prezentacja. Ta okazała się nad wyraz banalną sprawą. Kolejnym etapem jest tunel. Kurwa. Bałem się go. Wydawał się cholernie wąski i jeszcze te pachołki tak blisko siebie. Postawiłem wszystko na jedna kartę. Ustawiam lusterka "pod tunel" (skierowane w dół na linię a nie jak powinno być na bok pojazdu). Z takim ustawieniem lusterek tunel okazał się banalny. Tu stał się cud. Zmiana auta. Powód- to, którym jechałem musi zostać dotankowane. Radość nieopisana. Po zaliczeniu placu nastąpiła przesiadka. Wtedy już wiedziałem, że zdam. Teraz to tylko formalność. Przejechać i wrócić, co w tym trudnego? Trasa jazdy egzaminacyjnej przebiegała przez dobrze znane mi tereny. Jednak jak to często bywa rzeczywistość lubi zaskakiwać. Powiem jedno pieprzone "elki". Każdy się kiedyś uczył ja też, ale jak jest egzamin to zawsze starałem się pomagać a przynajmniej nie przeszkadzać. Poradziłem sobie i z tym problemem. Po zaliczeniu jazdy obowiązkowej nastąpił moment powrotu do bazy. Na końcówce musiałem się popisać. Śnieg, skręt w lewo dalej chyba nie muszę pisać. Wtedy to miałem stres. Przed bramą oblać to by dopiero było. Autkiem lekko zarzuciło-szybka kontra i po sprawie. Werdykt: POZYTYWNY

Teraz czas najwyższy na jakieś, wozidełko bo autobusy mi się znudziły.

niedziela, 31 stycznia 2010

Skoki Narciarskie A.D.10

Kiedyś skoki przyciągały przed telewizory miliony widzów. Głównie za sprawą sukcesów naszego Orła z Wisły. I tak przez lata rodzili się eksperci odnośnie tej dyscypliny sportu. Dzisiaj skoki to podrzędny sport, który za miast przyciągać to odpycha (nie sam sport, lecz alternatywa w postaci innych programów). Wszystko dzięki skomplikowaniu punktacji. Ja nigdy nie byłem wielkim fanem skoków narciarskich. Oglądałem, bo Małysz wygrywał. Teraz po zmianach w przyznawaniu punktacji uważam, że ten sport osiąga dno. Pojawiły się punkty za "belkę" i "wiatr". W pierwszym przypadku to z im niższej rozpoczynasz tym masz więcej punktów dodatnich na starcie (oczywistym jest, że punkty ujemne ma skoczek rozpoczynający z wyższej belki). Z wiatrem chodzi najprościej mówiąc- wieje dobrze punkty minusowe. Jak wieje do dupy to punkty dodatnie. To wszystko się sumuje a następnie odejmuje czy dodaje- chuj to raczy wiedzieć.

Sam komentator powiedział przed zawodami ""proszę przygotować kalkulatory"". Pytam się, po co aż takie zmiany? Sport ma być zrozumiały i klarowny. W praktyce wygląda to tak. Skoczek skacze 210m na mamucie i zajmuje miejsce 20. Inny 185m i jest w pierwszej dziesiątce. Porąbane jak projekt ustawy. Nie mnie decydować o słuszności zmian. Z punktu widzenia przeciętnego widza to komplikuje i zabiera pewną radość z oglądania skoków. Pamiętam jak Małysz skakał to dmuchało się w ekran telewizora, aby miał lepszy wiatr. Teraz ta kwestia wymaga przemyślenia. Czy jeśli wiatr będzie "za dobry" to wtedy dużo straci. To lepiej nie "dmuchać" czy jednak "dmuchać"?! Co jest bardziej korzystne skakać z wyższej czy niższej belki startowej? Paranoja! Dlatego przestaje powoli oglądać skoki narciarskie...