środa, 3 lutego 2010

Pełny sukces

Udało się- Jestem kierowcą! Dopiąłem swego jak zawsze. Jak sobie coś postanowię to dołożę wszelkich starań, aby ów cel został zrealizowany. Ale od początku. Oczywiście był stres przed tunelem i w sumie tylko przed nim. Jeździć umiem, więc to nie problem przejechać się po znanych trasach z tą różnicą, ze zamiast instruktora po mojej prawicy siedzi egzaminator. Jak u mnie wyglądał egzamin? Pierwszym elementem jest prezentacja. Ta okazała się nad wyraz banalną sprawą. Kolejnym etapem jest tunel. Kurwa. Bałem się go. Wydawał się cholernie wąski i jeszcze te pachołki tak blisko siebie. Postawiłem wszystko na jedna kartę. Ustawiam lusterka "pod tunel" (skierowane w dół na linię a nie jak powinno być na bok pojazdu). Z takim ustawieniem lusterek tunel okazał się banalny. Tu stał się cud. Zmiana auta. Powód- to, którym jechałem musi zostać dotankowane. Radość nieopisana. Po zaliczeniu placu nastąpiła przesiadka. Wtedy już wiedziałem, że zdam. Teraz to tylko formalność. Przejechać i wrócić, co w tym trudnego? Trasa jazdy egzaminacyjnej przebiegała przez dobrze znane mi tereny. Jednak jak to często bywa rzeczywistość lubi zaskakiwać. Powiem jedno pieprzone "elki". Każdy się kiedyś uczył ja też, ale jak jest egzamin to zawsze starałem się pomagać a przynajmniej nie przeszkadzać. Poradziłem sobie i z tym problemem. Po zaliczeniu jazdy obowiązkowej nastąpił moment powrotu do bazy. Na końcówce musiałem się popisać. Śnieg, skręt w lewo dalej chyba nie muszę pisać. Wtedy to miałem stres. Przed bramą oblać to by dopiero było. Autkiem lekko zarzuciło-szybka kontra i po sprawie. Werdykt: POZYTYWNY

Teraz czas najwyższy na jakieś, wozidełko bo autobusy mi się znudziły.

4 komentarze:

  1. Gratulujemy!
    Dziękuj Bogu! On jest dawcą wszelkiego dobra!

    Ufaj Bogu i nie licz tylko na własne siły... bo się przeliczysz i upadniesz!

    Super! Twój pierwszy poważny sukces!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jeździć umiem, więc to nie problem przejechać się po znanych trasach" no gratulacje! Sama bym chciała kiedyś tak powiedzieć.
    Pozdro z pieprzonej eLki :-)
    as.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wyjaśniam, o co kaman z tymi eLkami. Miałem zaparkować kolo szpitala a jak powszechnie wiadomo jest to trasa baaardzo często uczęszczana przez eLki. Wtedy, kiedy miałem wyjeżdżać z miejsca parkingowego to ni z tond i z zowąd zjawiły się 4(!!)eLki i jedna chciała zaparkować kolo mnie, inna wyjeżdżała a 2 kolejne czekały. Nie muszę mówić, iż lekko spanikowałem- bałem się, że wymuszę pierwszeństwo lub zrobię inny błąd, a o taki nie trudno kiedy w jednym miejscu jest tylu chętnych do parkowania

    OdpowiedzUsuń