niedziela, 28 lutego 2010

Dupa, dupa, dupa...

Nienawidzę, kiedy ktoś z rodzinki wpada na super rewelacyjny pomysł, aby przyjechać bez wcześniejszej informacji! Tak jak dzisiaj! Pytam się czy nie można było wczoraj zadzwonić i zapytać czy może w niedziele jesteśmy w domu i czy można ewentualnie przyjechać. Kurwa po chuja pytać. Lepiej zadzwonić z informacją, że jest się już w drodze! Nie ważne, że można zniweczyć jakieś plany (pech chciał- nie mam na dzisiaj żadnych planów). Pomijam fakt, iz kultura tego wymaga, aby zadzwonić wcześniej i zapytać... Znając życie wszystko będzie trwało do wieczora. I tak oto wygląda niedziela.


Ok. Sam często robiłem podobne "naloty" z tą różnicą, że zawsze dzwoniłem i informowałem osobę zainteresowaną o moim przyjeździe. Najczęściej wpadałem tak do babci po uzupełnienie różnych zapasów. Wizyty były krótkie. No chyba, że babcia nas zatrzymywała. To były czasy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz