Nareszcie po zimowej przerwie startuje F1! Królowa wyścigów jest tylko jedna. Co nowego w tym sezonie? Cóż wielkich zmian nie ma po za jedną istotną zmianą. A mianowicie zakazie tankowania! W tym sezonie nie zobaczymy już efektownych tankowań jak było do tej pory. Ja tam nie narzekam. Teraz będzie ciekawiej. Walka rozegra się na torze a nie jak bywało wcześniej podczas pit stopów. Cały sezon 2010 zapowiada się zajebiście. Powrót starego lisa Schumacher'a, nowa punktacja (preferująca walkę na torze), Kubica w Renault, nowe teamy sponsorskie, 19 rund, Mercedes powraca na tor czy trzeba czegoś więcej?! Muszę wspomnieć o gigantycznych roszadach pośród kierowców. Brak Icemana (Raikkonen), dwóch Brytyjczyków McLarenie, Brazylijczyk i Hiszpan, w Scuderii (będzie rozpieducha hehe)!
Sezon 2010 można śmiało określić mianem sezonu powrotów.
Oczywiście trzymam kciuki za Roberta. Teraz powinno być lepiej w końcu nie ma już mechaników, którzy potrafili spierdolić każdą czynność niwecząc tym samym całą strategię. Mam pewne obawy odnośnie Renault. Brak Flavio Briatore to spory cios dla całej formuły 1. Flavio to ikona tej drużyny, tego sportu. Oby nowy szef Renault sprostał oczekiwaniom.
Mnie notabene interesuje Ferrari. Massa po długiej rekonwalescencji powraca na tor. Jego nowym partnerem jest Alonso. Hiszpan pasuje do koncepcji Scuderii. Nie oczekuje jego sukcesu w Bahrajnie. Wiadomo musi się zgrać z bolidem, lecz kolejny wyścig musi paść łupem czerwonych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz