I nadszedł ten dzień, który miał nigdy nie nastąpić. Parking, chwila, nie moja wina. Kurwa nie wiem. Może ja coś źle zrobiłem- tylko gdzie? Zaparkowałem idealnie. Kurwa! Dlaczego ja?! Przecież jest tyle innych samochodów. Dlaczego mój?! Chciałbym, żeby to był sen...Chcę się już obudzić, proszę, błagam....
Co teraz będzie? Nic. Sprawca odjechał....Trzeba naprawić. Najardziej boli pierwsza rysa, pierwsza rana. Coś w tym jednak jest. To boli i to bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz