Tym razem nie o kasę a o kino. Lubię chodzić do kina, czuć tą specyficzną atmosferę, zapach popcornu i coli. Przede wszystkim lubię komentować to, co się dzieje na ekranie. Niektórzy postrzegają to, jaką cholerną wadę. Ja tego tak nie widzę. Po prostu niektóre momenty aż proszą się, aby wtrącić to zdanie lub dwa. Na tym polega wypad do kina. Pamiętam jak kiedyś jak byłem z kumplem to o mały włos nie zostaliśmy wyrzuceni z sali a wszystko przez drobną różnicę na temat ewentualnego zakończenia filmu. (Ja miałem rację.) Szczególnie, kiedy film zbliża się do końca- jest wtedy czas, aby przewidzieć zakończenie.
Kiedyś lubiłem sam chodzić do kina, lecz czasy się zmieniły. Byłem typem samotnika. Teraz zamiast iść do kina ludzie wolą ściągnąć film- pojebane....Wyciągnij kumpla lub kogoś mission impossible. Jak się uda to zawsze jest super! Nawet, gdy film jest nudny jak nie wiem, co. Po za tym można usłyszeć wiele ciekawych dialogów. Jednym z lepszych jest o tym jak ksiądz wpada po kolędzie. Tak się poznaje nowych ludzi z kina.
Każdy taki wypad może być źródłem ciekawych wspomnień. Nie pamiętam, aby któryś z takowych wypadów zakończył się wraz z wyjściem z kina. Zawsze jest pizza lub coś innego. Zawsze tematem dyskusji jest film. Jak idę sam dialog zamienia się w monolog i na tym koniec?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz