środa, 7 lipca 2010

Wypad do Katoowic/Rudy Śl.

Jak zawsze wyszło spontanicznie - pomysł wyprawy do rodziny. Tym razem (ku mojemu zaskoczeniu) było super ;) Od początku: sobota wieczór - pomysł. Rano realizacja. O tym, że lubię jeździć trasą katowicką pisałem już nie raz. Również i tym razem droga była idealna (w sensie bez korków). Pierwszy przystanek Katowice Ochojec. Kolejny to już Ruda Śląska. Lubię to miasto ze względu na ciekawą architekturę oraz za ludzi. Czuje się tam taki specyficzny klimat. Taką dziwną sympatie i otwartość obyczajową. Kto widział jak wygląda życie w tym mieście ten zrozumie, o co mi chodzi. Finałem wyprawy jak zawsze był grill. Jak zawsze ta czynność (grillowanie) urasta to rangi wielkiego wydarzenia - tylko "wybrani" mogą mieć z nią styczność, aby nie popsuć potraw, których przygotowanie zajmuje wieki. Wszystko, co dobre szybko się kończy. Nastał czas powrotu do domu i szarej rzeczywistości. Muszę wspomnieć o jeszcze jednym zwyczaju - anegdoty. Kto opowie jak najciekawszą anegdotę ten wygrywa nagrodę (a nagroda może być różna, oj różna). Problem jest jeden zawsze wygrywa jedna i ta sama osoba (nie ja) ;P

Katowice, Ruda - Uwielbiam na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz