W ramach eksperymentu postanowiłem wypić kilka rodzajów E.D. różnych firm, w sumie były tylko 4 puszki. Niewiele, lecz wystarczająco aby napędzić stracha. Niespodziewanie eksperyment przeciągnął się do dnia następnego (niedziela - rozpoczęty został w sobotę podczas wyjazdu). Sobota minęła bez komplikacji to znaczyło, że kłopoty mogą dopiero nadejść, co faktycznie się stało. Pech chciał, iż poszedłem do kina. Kurwa jak ja nie lubię tego typu sytuacji. Rano jest super, ekstra, zajebiście. Kwadrans później człowiek jest bliski zejścia. Wyjaśniając: gdy dotarłem do kina było wszystko okey. Kupiłem bilet, usadowiłem się wygodnie na wybranym miejscu. Start filmu. Jeszcze wszystko okey. Nadmienię, że w sali kinowej było z 10 os. Wtedy rozpoczęła się właściwa akcja. Tętno przyspiesza do granic możliwości, w łebie dziwne wiry....Stan dziwny....Ciemność.....Tętno ciągle przyspiesza.....Nie wiem co się dzieje....Help....Kurw......Nic.
Jakimś kolosalnym cudem dochodzę do siebie. Szok. Wykonanie kilka telefonów. Odpowiedź: E.D zeszły.
Ja pierdole! Żeby tak po jakiś jebanych Edkach. Jeeeessst czad. Prawdę powiedziawszy spodziewałem się raczej sraki lub czegoś w ten deseń, ale nie takiego stanu. Ok, sam chciałem to mam. Przyznam się. Nie jadłem śniadania, żeby nie zasnąć na filmie to oczywiście walnąłem 2 Edki.
Aha w kinie nikt nie zwrócił uwagi. Kochajmy obojętność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz