czwartek, 14 stycznia 2010

Detroit-salon

Wcześniej myślałem, że to jakiś absurd bez szans na realizację jednak życie ponownie lubi zaskakiwać. Tym razem chodzi o ekologię w motoryzacji. Wszyscy widzimy jak ceny paliw ulęgają ciągłym zmianom. Dlatego koncerny motoryzacyjne rozpoczynają wdrażanie samochodów hybrydowych (wg mnie jedyne sensowne i realne wyjście). Salon w Detroit słynący niegdyś z prezentacji supersamochodów o jeszcze mocniejszych jednostkach napędowych niestety uległ trendom proeco. Nie, nie, nie! Ja tego nie chcę! Gdzie samochody z silnikami v8, v6? Gdzie amerykańskie muscle car? Tak oto prawdziwa motoryzacja umiera... Smutne dla prawdziwego fana tego niepowtarzalnego gangu legendarnych silników. Pamiętam jak po raz pierwszy usłyszałem ten dźwięk, tą melodie. Coś pięknego! Można wręcz wyczuć w powietrzu, że ten samochód chce jechać. Drgania, jakie powoduje silnik są niedopisania. Obawiam się, że za kilka lat pozostaną jedynie wspomnienia po tych silnikach.


Ochrona środowiska jest sprawą istotną. Tylko, dlaczego musi się to odbywać kosztem motoryzacji? Skoro jej wpływ na środowisko jest znikomy. Budując samochody eko pozbawiamy siebie radości, jaką daje jazda samochodem. Tej dzikiej satysfakcji, kiedy zostawiamy za plecami innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz