Nie ucichł szum ostatniej próby zamachu a tu już kolejny. Ponownie bohaterem był Nigeryjczyk. Tym razem skończyło się tylko na nerwach pasażerów. Do czego zmierzam. Chodzi mi o to, że pomimo wielkiego szumu, jaki powstał po ostatnich wydarzeniach służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo ponownie dały dupy. Pozornie to nie nasz problem, bo co nas obchodzi Ameryka? Nie chce myśleć, co by się działo gdyby sytuacja miała miejsce w PL. Jak to pięknie zademonstrował mr. Dziewulski 'Strażnicy koncentrują się na mililitrach. To jest powyżej stu - do kosza, to powyżej stu - do kosza, to jest poniżej stu - można wnieść - pokazywał Dziewulski wyciągając z torby kolejne fiolki płynów. Ten sam lot, ta sama trasa, kolejny dziwny incydent- Koncentrują się na mililitrach a nie na bombach - dodał antyterrorysta - Szukając buteleczek stumililitrowych przestajemy zwracać uwagę na istotne rzeczy - mówił dalej Jerzy Dziewulski. - Oto jest pudełko z krzyżykiem i różańcem - opisywał paczuszkę, do której powtykane zostały naboje tworzące znak krzyża. - Podczas prześwietlenia na lotnisku, to wygląda jak krzyż. Za pomocą takich rzeczy przeprowadza się zamachy - dodał Dziewulski."
W Polsce do takiej sytuacji nie dojdzie. Dlaczego? Bo w PL pracują ludzie znający się na robocie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz