To niestety jest pewne. Wchodzimy na drogę wojny. Nie pozwolę na bezczelne atakowanie bliskich osób! Tak konflikt przeistacza się w wojnę. Wojnę, w której nie biedzie zwycięzców. Będą tylko przegrani. Stawka jest bez znaczenia. Powolnie wyniszczanie-ciekawa taktyka. Eliminacja silnych jednostek przeważnie jest skuteczna. Gorzej, gdy te jednostki rozpoczynają współpracę. W każdym konflikcie trzeba zakładać taką ewentualność. Nie jestem prowokatorem i nie mam zamiaru nim być. No chyba, że zostanie sprowokowany. Wtedy wszystkie zasady przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy sie osiagnięcie celu. Na atak odpowiem atakiem!
"MAM JEDEN CEL, GDY PRZYJDZIE DZIEŃ, WYZWOLĘ GNIEW ,
TO JA W TYSIĄCU ATOMOWYCH GWIAZD
DO KOŃCA ZACHOWAŁEM TWARZ
NAD GŁOWĄ ROZPOZNACIE ZNAK
GLOBALNEJ NIEPOGODY "
Tłum wprawdzie wielki, lecz ludzi niewielu. (Diogenes z Synopy)
OdpowiedzUsuńTak, staję po stronie wygnanych. Wspólnota chrześcijańska. Tylko gdzież chrześcijański teocentryzm, pytam. Czyż to nie Bóg powołuje ludzi do wspólnoty? Kimże jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana(Rz 14,4). Nie wszyscy są tacy, jak byśmy chcieli. Każdy ma prawo być sobą i mieć swoje własne poglądy. Każdy ma prawo do wątpliwości, czy gorszego samopoczucia. Zadaniem Człowieka jest starać się zrozumieć a nie mówić od razu "do widzenia". Tymbardziej,czy zadaniem pasterza powinno być wskazywanie drogi, czy stawianie szlabanów? Czy nie powinien on ukazywać Słońca zamiast Go zasłaniać? "Wyganiam Cię, bo mnie nie lubisz! Idź precz bo jesteś dziwny!" Czy to w ogóle jest dojrzałe? Jak można oceniać kogoś, kogo się nie zna, kogo widzi się tylko od zewnątrz? Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień. (J 8,7). Nie interesują mnie poglądy, ale zachowanie, które uderza w pewne osoby. I jeżeli one są źle traktowane, to ja również podziękuję.
Odi profanum vulgus et arceo. (Horacy)
Ale jeśli będzie trzeba, stanę do pojedynku.
Podpisuję się, żeby nie było że boję się swoich poglądów.
Asia
Jezus powiedział do swoich uczniów:
OdpowiedzUsuńGdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Pytam zatem gdzie stoi różnica pomiędzy upomnieniem a wytykaniem wad? Owszem, jeżeli ktoś mnie zrani powinnam mu to powiedziec i wytłumaczyć dlaczego. A nie od wejścia "wypierdalaj". Jeżeli ktoś mnie nie lubi, to musi mieć ku temu powód. Może robię coś nie tak, może jestem nie w porządku? Czyż nie powinnam raczej zapytać "co ci we mnie przeszkadza?"
OdpowiedzUsuń"Uważaj na swoich wrogów, bo in są pierwsi, którzy odkryją twoje błędy." (Antystenes z Aten)
Asia
Może jeszcze jedna dygresja i zakończę. Tak się składa że żyjemy w relacjach międzyludzkich. Jedne są lepsze inne gorsze. Z jednym mogę się lepiej dogadać z innym nie. I jest to całkowicie naturalne. Więc wytłumacz mi ludu jakiż w tym grzech? Na jakiej podstawie ktoś ma być dla mnie jak poganin? Czy jest na świecie człowiek który świetnie dogaduje się ze wszystkimi? Jeżeli ktoś ma gorszy dzień i ciężko mu przychodzi kontakt z drugim - czy takiego należy wypędzić czy podnieść? Wytłumaczcie. Bo może to ja jestem z innego świata. asia
OdpowiedzUsuńUpomnienie braterskie jest wyrazem troski i miłości wobec człowieka i wspólnoty do której przynalezy.Jeżeli ktoś dopuszcza się rzeczy, które do Boga go nie prowadzą i mogą szkodzic innym ludziom we wspólnocie, to chrześcijanin ma obowiązek upomniec taka osobę, a jeśli nie usłucha, uszanowac jej wolność i pozwolic odejść.. Wspólnota, to grupa ludzi, którzy zdecydowali się iść w kierunku Boga i każdemu powinno najbardziej na tym zalezeć. Na wzajemnym uswięcaniu i pomocy,a nie na burzeniu. Jeżeli ktoś pod nieobecność Diakona obraża Go, lub rozwala spotkania, to napewno nie buduje wspólnoty. Jeżeli ktos ma jakies argumenty przeciw Diakonowi, niech powie je jemu wprost, lub niech poruszy sprawe na forum w jego obecności a nie bezpodstawnie rzuca obelgami.
OdpowiedzUsuńTu nie chodzi o lubienie i nielubienie kogoś. Nie musimy wszystkich lubić, ale musimy kochać, bo z tego zostaniemy osądzeni,a miłość nie polega na biernym zgadzaniu się na bunt i niepodporządkowanie.
Cytuję: "Nie! Ja się sprzeciwiam! Nie będę szedł tam gdzie reszta. Znajdzie się jeden baran i niby mam iść? Ta...już biegnę. Przecież mam prawo do wyboru swojej drogi. Chuj najwyżej lekko pobłądzę. Najwyżej ponownie wszystko skomplikuje do granic absurdu."Kościół nie jest instytucją demokratyczną, gdzie mozna sobie wejść, zebrac grupe ludzi i zmienic zasady..
Każdy ma prawo do decydowania o sobie, ale wspólnota, to grupa ludzi podporzadkowanych, a nawet więcej: oddanych sobie nawzajem. Jeżeli ktoś się do tego nie stosuje, to sam się wyklucza ze wspólnoty. Nam pozostaje modlitwa za taką osobę..
Nikt nikomu nie zamyka drogi do Boga. Nikt nikomu nie zamyka drogi do wspólnoty. Jeżeli pewne osoby dojrzeją do decyzji bycia we WSPÓLNOCIE jako grupie osób, której cechy wymieniłem powyżej, to z radością przyjmiemy je spowrotem! Każdy z nas upada, ale najwazniejsze jest by powstać, przyznac sie do błedu i zdecydować się na to by nie ponawiać błedu.
Jak napisałem nie mam zamiaru zachowywać się "pod kogoś" (wiadomo kogo...). Nie będę też milczał i stał z boku, jeśli X atakuje pewne osoby. Asia doskonale uzupełniła to, co ja przemilczałem(trafia w sedno). Upomnienie ok. Wywalenie odczytuje jako eliminacje jednostek, które nie boją się mówić "nie". Sorry, ale czy pytanie o to ile mam i czy mam przyjaciół jest na miejscu? To są pytania osobiste....Prywatne.
OdpowiedzUsuńWracając to samej rozmowy. To X atakował mnie ze wszystkich stron....
Co do obrażania to ja wyrażałem swoją opinie. Powiedziałem mu prosto w twarz, że Go nie lubię i zdania szybko nie zmienię. Rozwalanie spotkań nie leży w mojej naturze. Jak ja mogłem je rozwalać? Bardziej się nie angażować niż ja się nie dało (robiłem tylko to, co było konieczne).
OdpowiedzUsuńTo X mnie wywalił. Ja chciałem zostać....
Artur wyjaśnił idealnie dlaczego została dokonana taka decyzja. Wysłał również regulamin i warunki bycia we wspólnocie.
OdpowiedzUsuńWe wspólnocie trzeba się czuć dobrze i bezpiecznie. Trzeba również przyjąć zasady jakie posiada Wspólnota Chrześcijańska.
Jeżeli zależy Wam na Bogu i na byciu we wspólnocie Chrzescijańskiej po to by do Niego dążyć - to Bardzo Dobrze. Jeżeli nie odpowiada wam obecny Kapłan wspólnoty, niktórzy we wspólnocie oraz jej zasady, to nie rozumiem dlaczego mamy sobie wzajemnie przeszkadzać skupiając się na sobie a zapominając o najważniejszym. O BOGU!
To nasza decyzja : TAK lub NIE, przyjmuje zasady i ludzi lub nie i szukam miejsca odpowiedniego dla mnie.
"na atak odpowiem atakiem" - jaki w tym cel?
Niech każdy z nas zastanowi się dla kogo walczy?
Dla Boga i Prawdy.
Czy dla siebie samego by móc komuś cos udowodnić.
Celem Wspólnoty jest głoszenie Ewangelii Chrystusa!
Zakończmy spory i zajmijmy się tym co jest naszym celem.
+ Z Bogiem
Marta
Cytuję "kapłana" fragment z mojej rozmowy wątpię by to wam powiedział prosto w twarz "...W tej wspólnocie nie ma Boga [..]..Ta adoracja była najgorsza nie wiem, jakim cudem dotrwałem do końca. Drętwa." Jeśli kapłan mówi takie słowa o adoracji to ja dziękuje mu!!
OdpowiedzUsuńJa zamierzam walczyć o normalność we wspólnocie. Bo to, co teraz się dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Z ludzi, którzy się przyjaźnili stajemy się obojętni. Coraz więcej konfliktów, niedomówień. Może się mylę leczy czy aby na pewno? Kolejnym elementem jest to, kiedy nastąpiła eskalacja tego? Wcześniej było normalnie, po Bożemu.
Bardziej się nie angażować niż ja się nie dało - I WSZYSTKO JASNE.....
OdpowiedzUsuńŹle się wyraziłem. Chodziło mi o to, że robiłem wszystko, aby nie podpaść. Napisane jest, że robiłem to, co konieczne ( a to robię najlepiej jak umiem. Używam skrótów myślowych......
OdpowiedzUsuńWszystko pięknie i ładnie powiedziane. Tylko szkoda, że ja się dowiedzialam z "mediów". Nie wiem czy to po chrześcijańsku wywalać kogoś ze wspólnoty za jego plecami, bez rozmowy i chociażby poinformowania, mimo kilku mieli i smsów z prośbą o wyjaśnienie. Przykład chrześcijańskiej miłości...Faktycznie. Ja z diakonem wyjaśniłam sobie wszystko, m. in. to co mi nie pasuje i wydawało się, że sytaucja między nami jest jasna, no ale okazało się, że jednak nie...
OdpowiedzUsuńzapomniałam sie podpisać- Natalia
OdpowiedzUsuń"Upomnienie braterskie jest wyrazem troski i miłości wobec człowieka i wspólnoty do której przynalezy."
OdpowiedzUsuńA zatem pytanie do Marcina: Czy Diakon wyjaśnił Ci DLACZEGO postanawia Cię usunąć? Czy powiedział Ci co robisz źle, dlaczego i jak powinieneś postępować? Jeśli rzeczywiście zgrzeszyłeś przeciwko niemu powinien Ci istotę grzechu wyjaśnić. Jeśli tego nie zrobił nie nazwałabym tego braterskim upomnieniem czy wyrazem troski a raczej bezpodstawnym oskarżeniem.
"Jeżeli ktoś dopuszcza się rzeczy, które do Boga go nie prowadzą i mogą szkodzic innym ludziom we wspólnocie, to chrześcijanin ma obowiązek upomniec taka osobę"
Nie wiem jak wyglądały spotkania czwartkowe, ale co do niedzielnych to odnoszę wrażenie że wszelkie argumenty odnoszą się do grania w zośkę i do tego czy ktoś kogos lubi czy nie lubi. Chciałabym przypomnieć że Diakon sam uczestniczył w spotkaniach rekreacyjnych, grając np. w karty, poczym stwierdził że pierwsze słyszy iż spotkania maja mieć takowy charakter. To rzeczywiście bardzo poważne. Dla mnie jest wszystko jasne.
Nie będę już odnosić się do sytuacji Natalii, bo sama ja doskonale przedstawiła. I stoję po jej stronie.
Przyznaję, że nie darzę Diakona szczególną sympatią ale starałam się go zaakceptować, zrozumieć i być dla niego miła. Ale przykro mi, po tym jak potraktował pewne osoby, nie jestem w stanie. I jeśli będzie chciał to nie boję się rozmowy z nim. Argumenty mam. I rownież mogę go troskliwie, bratersko upomnieć. asia
Nie chodzi tylko o granie w zośkę.. Poczytaj sobie pierwszą wypowiedź w tym wątku. Nie budzi ona w Tobie NIEPOKOJU? Dla mnie to jest przerażające:"Wtedy wszystkie zasady przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy sie osiagnięcie celu. Na atak odpowiem atakiem!" Co to jest?? Próba zastraszenia?? Wywarcia brutalnej presji? Może to ja źle interpretuje.. Jesli tak to prosze oświeć mnie.
OdpowiedzUsuńCzytając ten blog uważam, że Marcin jest pogubiony. Jest tutaj bardzo dużo goryczy i poczucia krzywdy, a te uczucia trzeba leczyć. Marcin potrzebuje wsparcia wspólnoty JAK KAŻDY Z NAS, ale musi chciec dać sobie pomóc i zaakceptować pewne warunki. Jeżeli dalej będzie się wypierał, że to z nim jest wszystko w porzadku, a ludzie do okoła nie mają racji i chcą mu tylko zaszkodzic, to współpraca nie będzie możliwa..
Sorki Marcinie, że piszę tak w trzecie osobie o Tobie na Twoim blogu, ale odczytaj tę wypowiedz jakby była skierowana do Ciebie.. :)
OdpowiedzUsuńASIA=> Rozmowa była ewidentnym atakiem na moją osobę i wspólnotę. Wcześniej zacytowałem gorące teksty z niej. Nic nie było wyjaśnione. Tylko atakował i obrażał
OdpowiedzUsuńARTUR=> Goryczy i poczucia krzywdy. Tego bym tak nie nazwał. To życie pełne rozczarowań i to ono jest inspiracją nie mniejszym stopniu jak muzyka...Jeśli chodziło atak. Cóż nie będę siedział i się przyglądał jak diakon obraża innych. Zasady-sam je łamie, więc dlaczego ja mam ich przestrzegać? Tylko, co zrobić jak to wspólnota rezygnuje z ciebie?
Jestem przekonany, że Diakon chce DOBRA dla naszej wspólnoty i dlatego stawia nam bardzo wysokie wymagania, potrafi wytknąć błędy, ale robi to po to, żeby nas dźwignąć do góry. Kiedys z Pawłem skrytykowalismy Go za jego sposób tłumaczenia fragmentu Pisma Świętego na spotkaniu. Chodziło o to, że nie do końca wszyscy rozumieli o co chodzi. Krytykę naszą przyjął nawet dziękując, że zwróciliśmy Mu uwagę. Nikt nie jest doskonały, ale niektórym zdarza się krytykę przyjmować jako atak, więc pamiętaj Marcinie, że czasem, ktoś chce nam pomóc, a my traktujemy Go jako największego wroga.. Ktoś czasem używa mocnych słów, by podkreślić ważność sytuacji, okazać że nie jest mu ona OBOJĘTNA, gdy uważa, że daną osobe stać na WIĘCEJ.
OdpowiedzUsuńCo do Twojej inspiracji, to jeśli muzyka ma na Ciebie taki wpływ to wyrzuć te płyty, albo skasuj z dysku, bo wszystko co Cie odciąga od Boga prowadzi Cie w bagno.. Rozczarowania są wtedy, gdy mamy zbyt wysokie oczekiwania, które zderzają się z rzeczywistością.. One mogą być albo SIŁĄ NAPĘDOWĄ do tego, żeby zmieniać siebie i swoje otoczenie na LEPSZE. Albo stają się siłą, która niszczy od wewnątrz. Żeby osiągnąć to pierwsze musisz się radykalnie opowiedzieć po stronie DOBRA, ale żeby to zrobić, trzeba usunąć WSZYSTKO co kieruje Cie w przeciwnym kierunku.
To nieprawda, że wspólnocie nie zalezy na Tobie. Ludzie negatywnie reagują na ZŁE ZACHOWANIA, kiedy nie czują się bezpiecznie. Jeśli robisz coś co u innych wywołuje poczucie zagrożenia, to będą się siłą rzeczy odsuwać..
Niektóre decyzje potrzebują więcej czasu, więc z niczym się nie śpiesz i poczekaj, aż emocje opadną..
"Rozczarowania są wtedy, gdy mamy zbyt wysokie oczekiwania, które zderzają się z rzeczywistością.." Święte słowa. Miałem pewne oczekiwania odnośnie opiekuna, które nijak mają się do rzeczywistości. Jak mam go zrozumieć skoro dostarcza mi tyle powodów, aby nie darzyć go szczególną sympatią? Fakt we wspólnocie nie każdy musi lubić każdego. Tylko kłopot jest wtedy, kiedy ten ktoś postanawia cię wyrzucić nie tłumacząc, bez upomnienia obrażając i próbując poniżyć. Jak tak to ma wyglądać to ja dziękuję z takie dobro!
OdpowiedzUsuńMam wrażenie że się nie dogadamy, zwłaszcza tu, gdzie niestety pisze się ogólnikowo a nie odnosi do konkretnych sytuacji. Ale pozwolę sobie jeszcze na komentarz. Nie zaprzeczam temu, ażeby dk chciał dobra. W tej kwestii ok - wysokie wymagania są porzebne. Ale piszesz jeszcze Arturze że ktoś może używać mocnych słów, aby podkreslić ważność sytuacji. Tak, jednak zważ na to, że stopień wrażliwości ludzi jest zróżnicowany. To co dla jednego może być motywujące innego może bardzo mocno zranić. Używając mocnych słów należy mieć tego świadomość, tymbardziej jeżeli się kogoś nie zna i nie jest się pewnym jak mocne słowa zostaną odebrane. Zwłaszcza jeśli podejrzewa się, że człowiek, dla którego chcemy dobra jest pogubiony, trzeba działać delikatnie czyż nie? Co do odpowiedzi atakiem na atak - nie wierzę że jeśli by Cię bili stałbyś cichutko i nadstawiał policzek? Tak, postawa biblijna, z tym że nieco odbiegająca od realiów dzisiejszych czasów. Kolejna kwestia: nie chodzi mi tylko i wyłącznie o sprawę Marcina. Zwróć uwagę na wypowiedź Natalii i zastanów się czy działanie dk jes w porządku. Bo ja uważam że nie i zdania nie zmienię. Owszem nikt nie jest święty, ale jeśli pochopnie wydaje osądy, nie tłumacząc tego, to sprawia wrażenie jakby się za takiego uważał. Tyle. asia
OdpowiedzUsuń2 cytaty z Autora tego bloga sprzed ponad miesiąca:
OdpowiedzUsuń""Dziękuje Panie za niespodziankę! Za wspaniałą atmosferę dzisiaj. Dlaczego nie może być tak zawsze? Dzisiaj było rewelacyjnie chociaż wolałbym, aby było o kilka osób więcej. Wszystkiego jednak mieć nie można. Szkoda.""
""Tłumacząc na język bardziej przystępny chodzi o to, że zamiast się spotkać, porozmawiać twarzą w twarz wolimy to zrobić przy użyciu komunikatorów. Zapominając o tym ile radości może dać spotkanie się z kimś. Ile zabawy może dać gra w karty z przyjaciółmi. Niby zwykła gra a cieszy jak cholera. ""
i jeszcze jeden jeszcze wcześniejszy:
OdpowiedzUsuń""Ile jeszcze we mnie wiary,
ile jeszcze we mnie samym sił
na nowe dni, ile szans.
Ile jeszcze we mnie wiary,
ile jeszcze we mnie samym sił,
by dalej żyć w taki czas.
Każdy takie dni ma, dlaczego nie Ja? Na prawdę niekiedy mam dość wszystkiego. Nie chce mi się iść w czwartek. Podobnie jest w niedziele. Lecz mimo wszystko idę. Dlaczego? Nie wiem... Dlatego, że tak trzeba....? Brak wiary.... Wątpliwości....Nie wiem, w którą stronę nie wiem, dokąd mogę dotrzeć-Niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie. Czasami myślę skąd mam czerpać energię. Przyjaciele? Możliwe, że tak. Są niezbędni do przetrwania w tym pokręconym świecie. W świecie pełnym różnych pułapek. Trzeba się czegoś trzymać. Oni są jedyną opcją na gorsze dni. Samotność jest zła... ""
Taaa... I co? Mr. Anonimowy? Post z Nd. Fakt było rewelacyjnie na agapie nie przeczę. Atmosfera była taka jak dawniej z niespodzianką. Kolejny to parafraza wypowiedzi Peter'a. Sama prawda. Tyle, że aby pograć potrzebni są chętni ludzie. Ostatni przytoczony...Pamiętam. Kurde znowu wspólny mianownik, jakim są przyjaciele. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Mógłbym pisać jak bardzo jest mi źle i ogólnie. Nie będę tego robił. Dlaczego? Cóż powtórzę raz jeszcze to nie ja zrezygnowałem. Konflikt był kwestią czasu. Pech chciał ze eskalacja przypada na okres....Bożego Narodzenia
OdpowiedzUsuń