wtorek, 1 grudnia 2009

Stacja bezsens...

a jeśli w imię Boga zechcesz iść zostaw po drodze niepotrzebny krzyż
miłości, nadziei naładuj w kieszenie i chleb
potem idź gdzie chcesz
aż najmniejsza z dróg
dotknie twoich stóp
wtedy stań na najwyższej z gór
i połknij wiatr byś wykrzyczeć mógł

ja tańczę, a niebo, niebo gra
ja śpiewam, prze-niebieski czas

a kiedy rozdasz najcieplejszy szept
gdy przewędrujesz każdy mały sens
pomyślisz że tak, że wypełnił się czas
to ostatnia z dróg
szuka twoich stóp
teraz stań na najwyższej z gór

i połknij wiatr byś wykrzyczeć mógł


ja tańczę, a niebo, niebo gra
ja śpiewam, prze-niebieski czas
ja tańczę, a niebo, niebo gra
ja śpiewam...Coma-Pasażer

Jestem tylko pasażerem jadącym pociągiem relacji życie-śmierć. Tylko, dlaczego ten pociąg nie jedzie tam gdzie chce? Dlaczego tak trudno go kontrolować? Jest tyle wyborów każdy wydaje się być ważniejszy od poprzedniego. Ciekawe czy ten pociąg może zawracać? Raczej nie. Kurwa szkoda. Tyle bym zmienił. Tak wiele decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Złe decyzje. Lecz czy ta zmiana przyniosłaby zamierzony efekt? Tego nie wiem. Teraz wiem jedno! Nie wolno żałować tych chwil, które były! Nawet tych chujowych. Dlatego, że nie wrócą. O złych chwilach należy zapomnieć. A pociąg jedzie dalej omijając kolejną stacje. Staję się silniejszy. Życie uczy. Nie boję się mówić prawdy i bronić....poglądów...chorej racji...przyjaźni....m.........WYKRZYCZĘ!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz